Domowe kosmetyki, Naturalne kosmetyki, Pielęgnacja

Gąbeczka cellulozowa i pędzel do masek, czyli jak polubić maseczki z glinki

Hej:)

 

 

Nie chcę przez to powiedzieć, że nie lubiłam maseczek z glinki. Zawsze je lubiłam, bo działają świetnie. Ale nie za bardzo lubiłam je nakładać. A zwłaszcza później zmywać. Czasami zmywanie maski z glinką wręcz doprowadzało mnie do szału. Jeśli miałaś kiedyś podobne odczucia, to jest na to ratunek. I nie wiem dlaczego nikt nie powiedział mi o tym wcześniej?!

 

Może ja trochę przesadzam, bo taka już jestem rozpieszczona i chciałabym, żeby wszystko się robiło w sekundę. I żeby nie trzeba było doczyszczać paluchów po tym, jak wgryzie się w nie maska, która powinna być na twarzy. No na pewno trochę przesadzam i wyolbrzymiam dla dobra wpisu, bo wystarczy te ręce zwyczajnie umyć. Ale jednak odkrycie pędzla do masek było dla mnie niemal niczym malusieńkie objawienie. Jest taka szansa, że skoro ja nie wiedziałam, że można sobie uprzyjemnić sprawę nakładania masek, to ktoś jeszcze może o tym nie wiedzieć. Może i nawet słyszałam już wcześniej o tym, ale nie wyobrażałam sobie, że to sprawi jakąś różnicę. A jednak. Przyjemność stosowania masek zdecydowanie się zwiększa, jeśli użyjemy takiego właśnie ciekawego gadżetu. A zatem polecam wypróbowanie pędzla do masek:)

 

Pędzel jednak możesz sobie nawet odpuścić. Nie jest w końcu niezbędny. Jednak bez tego drugiego elementu nie wyobrażam już sobie zmywania jakiejkolwiek maski z glinką (lub innej mocno przywierającej maseczki). Gąbeczkę cellulozową stosowałam pewnie jakieś 15 lat temu (hmm… mogło to być nawet jeszcze wcześniej) i nie pamiętam już co nią zmywałam. Ale na pewno było to coś równie uporczywego. Później jednak z jakiegoś powodu o niej zapomniałam, a gąbeczka wróciła do mojego domu dopiero w ostatnim czasie. Na mojej jest napisane, że służy do zmywania makijażu, ale w takim celu jeszcze jej nie wykorzystywałam. Za to wszelkie maseczki zmywa, jak marzenie. Wcześniej zmywanie niektórych masek wiązało się u mnie z wodą cieknącą po łokciach prosto na podłogę i z resztkami maski strzelającymi na lustro i wszędzie dookoła, oraz wpadającymi mi do oczu. Teraz na szczęście mogę sobie i moim domownikom zaoszczędzić takich ciekawych widoków. Gąbeczkę cellulozową wystarczy zmoczyć wodą i maseczki schodzą bez problemu. Na koniec pozostaje już ją tylko dokładnie opłukać i odłożyć do wyschnięcia. Z całego serca polecam zatem wypróbowanie gąbeczki cellulozowej do zmywania masek z glinką.

 

 

 

PS. To jest moje odkrycie tego roku, albo i dziesięciolecia, więc jeśli wszyscy już o tym doskonale wiedzą, to i tak nie zepsujecie mi humoru;)

PS.2. Przy robieniu poniższych zdjęć miałam niezłą zabawę, a jeśli sąsiedzi widzieli mnie przez okno, to pewnie już mi nie będą mówić „dzień dobry”, no ale trudno:)

 

 

 

  • Nikuś

    Kochana i kolejne wspólne zamiłowania!!! Co prawda marzę o pędzlu do maseczek- ale gąbeczkę celulozowa mam, nawet dwie i kocham je do zmywania maseczek glinkowych-wcześniej nawet za glinki się nie zabierałam…zmycie tego..to była katorga, a teraz gąbeczką, rach ciach i już! Czasem używam też muślinowej ściereczki-nia to prawie jednym ruchem wszystko zmywam:-)Tez ci polecam:-) Opaska na głowę-super sprawa! Ja cały czas podkradam córeczce takie zwykle opaski z kokarda na głowę:-)