Naturalne kosmetyki, Pielęgnacja

Najlepsze naturalne płyny micelarne – część I – BIOLAVEN

Hej 🙂

 

Na kilku najbliższych naszych spotkaniach opowiem o najlepszych naturalnych płynach micelarnych, na które do tej pory udało mi się trafić. Zaczynam od mojego wakacyjnego ulubieńca, który już jakiś czas temu wykończyłam do ostatniej kropelki. Napiszę dziś kilka słów o płynie micelarnym Biolaven z olejem z pestek winogron i olejkiem lawendowym.

 

 

W przypadku płynów micelarnych nie mam zbyt wielkich wymagań. W zasadzie wymagam tylko jednego: aby płyn szybko i sprawnie usuwał cały makijaż. A jednak nie zawsze producenci są w stanie sprostać nawet takiemu jednemu malusieńkiemu żądaniu. Nawet w przypadku tych tradycyjnych produktów zaopatrzonych w całą masę chemikaliów 😉

 

 

A jednak można wyprodukować troszeczkę bardziej naturalny produkt, który będzie jednocześnie bardzo skuteczny. Dodajcie zapach lawendy i ja jestem kupiona.

 

Jeśli już mówimy o zapachu, to chciałabym uspokoić wszystkich wrogów lawendowego zapachu. Ten płyn micelarny nie pachnie środkami do czyszczenia. Jeśli nie widziałabym lawendy na opakowaniu, to możliwe, że bym jej nawet nie wyczuła. Co ciekawe, nie pachnie on również winogronami, ale że olej z pestek winogron też raczej nie ma winogronowego zapachu, to pewnie nikt poza mną się go tu nie spodziewał. Zapach jest bardzo przyjemny, słodki, lekko owocowy, ciężki do określenia.

 

Sam płyn zamknięty jest w plastikową buteleczkę o pojemności 200 ml i kosztuje około 12-17 złotych. Musimy go zużyć w ciągu 6 miesięcy od otwarcia i to jest aż nadto na zużycie tego typu kosmetyku.

 

Co mówi o nim sam producent?

Jest to oczyszczająco-łagodzący płyn micelarny, który pozwala usunąć nawet wodoodporny makijaż twarzy i oczu. Zawiera składniki nawilżające i łagodzące, które mają zapobiegać wysuszeniu i koić podrażnioną skórę. Eteryczny olejek lawendowy ma nadawać kosmetykowi relaksujące właściwości. Skóra po użyciu płynu powinna pozostać czysta, świeża i dobrze nawilżona.

 

Skład:

Aqua, Coco-glucoside, Glycerin, Panthenol, Vitis Vinifera Seed Oil, Lactic Acid, Sodium Lactate, Benzyl Alcohol, Lavandula Angustifolia Oil, Dehydroacetic Acid, Silica, Parfum.

 

Płyn można kupić tutaj.

 

 

 

I kolejny już raz na tym blogu muszę przyznać, że nie czuję się oszukana przez producenta. To, co ten kosmetyk ma według niego robić, to dokładnie się dzieje. Nie ma tu czczych obietnic.

 

 

Moja skóra reaguje na ten płyn bardzo dobrze. Ani razu nie zdarzyło mi się żadne, najmniejsze nawet podrażnienie. Po każdym użyciu skóra jest rzeczywiście jakby nawilżona. Do tego stopnia, że czasami nie mam ochoty robić z nią już nic więcej. Ale zmuszam się, bo wiem, że trzeba 🙂

 

Ale to, co najważniejsze – płyn micelarny Biolaven naprawdę nieźle radzi sobie z moim makijażem. Co prawda nie mogę niestety zaświadczyć, jak poradzi sobie z wodoodpornym makijażem (no tak, akurat tej obietnicy producenta nie miałam potrzeby sprawdzać). Ja po prostu takich kosmetyków nie używam. Wszystko inne zmywa bez problemu, zarówno makijaż twarzy, jak i oczu. Zmywałam nim zarówno tusze naturalne, jak i te tradycyjne i z żadnym nie miałam problemów (należy jedynie najpierw nasączony wacik przyłożyć do powiek na kilkanaście sekund). Płyn jest też całkiem wydajny. Dzięki jego skuteczności, nie musimy wylewać pół buteleczki, aby wykonać jeden demakijaż. Ja zazwyczaj zużywam dwa waciki płynu (najpierw przykładam do oczu, następnie zmywam nimi również resztę twarzy), ale zdarzyło mi się też delikatny makijaż zmywać jednym wacikiem.

 

 

 

Czego zatem chcieć więcej? Nie dość, że całkiem fajny naturalny skład, to do tego kosmetyk, który działa i robi dokładnie to, co powinien robić. Jak najbardziej polecam! 🙂