Naturalne kosmetyki, Pielęgnacja

Naturalnie z pudełka sierpień 2017

Hej 🙂

 

 

Edycja sierpniowa pudełeczka Naturalnie z pudełka sprawiła, że w ten upalny dzień poczułam się trochę, jak podczas wigilijnej kolacji w momencie, na który wszyscy zawsze czekamy. Rozpakowywanie prezentów 🙂

 

 

 

 

Ostatnio uzupełniałam ewentualne braki wśród moich kosmetyków, dlatego byłam przygotowana na to, że raczej to pudełko nie wywoła u mnie zbyt dużej ekscytacji. Rozczarowałam się jednak pozytywnie, ponieważ w sierpniowej edycji znalazłam właściwie wszystko to, co chciałam. „Mikołaj” trafił – prezent (który zresztą sama sobie kupiłam, no ale jednak niespodzianka…) był i praktyczny i zaskakujący. Zrobiłam kilka zdjęć, więc możecie sobie zobaczyć, co znalazło się w sierpniowym Naturalnie z Pudełka. Nagrałam też krótki filmik z moimi pierwszymi wrażeniami i odsyłam Was również do niego (film na samym dole pod wpisem).

 

 

Kolejny spośród naturalnych płynów micelarnych stoi na półce w mojej łazience i w dość szybkim tempie zmierza do denka. Nie wiem dlaczego, ale latem chętniej sięgam właśnie po płyny micelarne, niż po jakiekolwiek inne środki do demakijażu. Dlatego niezmiernie ucieszyłam się, że w pudełeczku pojawił się właśnie płyn micelarny. Jest to nieznany mi produkt polskiej marki Loving Eco. Płyn stworzony jest na bazie hydrolatu z chabra i ma mieć działanie nawilżające. Wartość tej buteleczki to 45 złotych.

 

 

 

Następnie w pudełeczku natrafimy na całkiem fajny gadżet do pielęgnacji, czyli kamień peelingujący do twarzy o wspaniale brzmiącej nazwie Pierre de Plaisir. Czy ten kamień przyniesie mojemu ciału przyjemność, to dopiero się okaże, ale muszę przyznać, że bardzo ucieszyła mnie jego obecność w pudełeczku. Zaintrygował mnie już jakiś czas temu, gdy zobaczyłam go na jednym z blogów, ale jakoś nie był dla mnie niezbędnym wydatkiem, więc zdążyłam o nim zapomnieć. Cieszę się jednak, że za sprawą Naturalnie z Pudełka jednak trafił do mojego domu i będę miała szansę go wypróbować. Kamienia możemy używać zarówno do ciała, jak i do twarzy i powinien z powodzeniem zastąpić peeling. Jego wartość to 18 złotych.

 

 

Olejkowy biokompleks do twarzy Lovecoil o wartości 22 złotych, to kolejny kosmetyk, który znajdziemy w tym miesiącu w pudełku Naturalnie z Pudełka. Ten olejek z przeznaczeniem do pielęgnacji przeciwstarzeniowej zawiera w składzie między innymi organiczny olej różeńca górskiego, organiczny olej krokoszowy, ekstrakt amarantu i szarotki oraz olej makadamia. Obawiam się, że nie zastąpi mi serum z dziką różą z Iossi, który był dla mojej skóry idealny, ale może jakoś się dogadam i z nim 😉

 

 

Kolejnym produktem, który znalazłam w moim pudełku jest balsam do ciała Cosnature, a dokładnie naturalny lotion z solanką i rumiankiem, przeznaczony dla osób o szczególnie wymagającej skórze. Kosmetyk ma w składzie naturalną solankę o właściwościach terapeutycznych, która ma działać kojąco, szczególnie w przypadku dolegliwości skórnych. Naturalnie z Pudełka ocenia wartość tego balsamu na 20-27 złotych, a zamiast niego można też otrzymać żel oczyszczający z tej samej serii.

 

 

 

 

Na końcu, w pudełeczku natrafiamy na dwie niewielkie saszetki. Pierwsza z nich, to normalizująca maseczka do twarzy Vianek. Maseczka jest przeznaczona dla cery tłustej i normalnej. Jej zadaniem jest oczyszczanie i normalizowanie cery, łagodzenie zmian skórnych i przyspieszanie regeneracji, dotlenienie i odświeżenie skóry. Jest to niewielka saszetka o pojemności 10g i o wartości 5 złotych. I chyba za chwilkę po nią sięgnę 😉

 

Druga saszetka zawiera błękitną glinkę kosmetyczną marki Fitokosmetyk. Muszę przyznać, że do tej pory nie byłam świadoma istnienia niebieskiej glinki, ale bardzo chętnie ją wypróbuję. Glinka ma zwiększać elastyczność skóry, nawilżać, wygładzać drobne zmarszczki. Ale najbardziej chyba ciekawi mnie, czy będę w niej choć trochę przypominać Smerfetkę… Glinka kosztuje 3,50 zł, a w saszetce mamy 60g proszku.

 

 

 

No i tak się prezentuje cała zawartość sierpniowej edycji Naturalnie z Pudełka. Ja jestem zadowolona, aczkolwiek za każdym razem dziwię się sama sobie, że dobrowolnie decyduję się wydawać pieniądze na kota w worku 😉 Pocieszam się jednak, że najwyraźniej nie jestem w tym osamotniona, skoro wszelkiego typu boxy stały się tak bardzo popularne. Prezenty niespodzianki jednak mają w sobie jakiś urok, nawet gdy mamy już więcej niż kilka lat i od dawna nie wierzymy w Świętego Mikołaja… 🙂

 

 

 

 

 

Zapraszam też do obejrzenia filmu 🙂

 

  • Kamień peelingujący i mnie od jakiegoś czasu intryguje 🙂 Chętnie się dowiem za jakiś czas co o nim myślisz.

    • Dorota

      Na pewno dam znać 🙂