Naturalne kosmetyki, Pielęgnacja

Szybka recenzja – naturalny dezodorant Schmidt’s z bergamotką i limonką

Hej:)

 

 

Odnalazłam w szafce mój biedny, zagubiony słoiczek dezodorantu Schmidt’s, dlatego postanowiłam, że opowiem Wam o nim trochę więcej. Dowiecie się, czy działa, czy jestem z niego zadowolona i dlaczego mi się zgubił. Jeśli jesteście ciekawe, to zapraszam do dalszego czytania.

 

 

Dezodorant Schmidt’s o zapachu bergamotki i limonki nie jest moim pierwszym naturalnym dezodorantem. Właściwie to sprawdziły się u mnie wszystkie do tej pory przeze mnie stosowane naturalne dezodoranty, z wyjątkiem Alterry. W tym wpisie możecie poczytać o moim naturalnym ulubieńcu, czyli o dezodorancie Schmidt’s, lecz innym niż ten, o którym dziś napiszę. Recenzowany dziś przeze mnie dezodorant nie został ulubieńcem, choć również spisuje się całkiem ok.

 

 

Naturalny dezodorant Schmidt’s z bergamotką i limonką był swojego czasu chyba najbardziej polecanym naturalnym dezodorantem. Jest to dezodorant w kremie, zamknięty w plastikowym słoiczku. Kupiłam wersję podróżną o pojemności 14,79g. Dostępna jest jeszcze wersja standardowa o pojemności 50g. Dezodorant ma neutralizować przykry zapach i pochłaniać pot. Nie zawiera aluminium ani syntetycznych składników – jego skład jest w pełni naturalny. Jest to produkt nietestowany na zwierzętach i wegański. Ma również działanie lecznicze, dezynfekujące i łagodzące na skórę.

 

 

Skład:

Butyrospermum parkii (shea butter), Sodium bicarbonate (baking soda), Maranta arundinacea (arrowroot) powder, Theobroma cacao (cocoa) seed butter, Citrus bergamia (bergamot) essential oil, Citrus aurantifolia (lime) essential oil, Tocopherol (vitamin E), Humulus lupus (hop) extract

 

 

Moje wrażenia:

 

Dezodorant działa całkiem nieźle. To nie jest antyperspirant, więc nie blokuje pocenia, ale bardzo skutecznie radzi sobie z przykrym zapachem. Gdy teraz używam go po dłuższej przerwie, nie miałam do tej pory żadnej niemiłej przygody z nim związanej (choć poprzednim razem nie zawsze dawał sobie radę, ale to tylko w bardzo ciężkich warunkach 😉 ).

 

Dezodorant ma bardzo przyjemny cytrusowy zapach, który ulatnia się dość szybko, więc w ciągu dnia go nie czuję. Słoiczek jest niewielki, więc można go wcisnąć wszędzie – to jest wersja podróżna i właśnie na wyjazd nada się doskonale. Nigdy nie doprowadził też u mnie do żadnego podrażnienia, choć wiem, że to się zdarza w przypadku dezodorantów opartych na sodzie. Jego konsystencja jest dość zbita i tu jest mój główny zarzut do niego: po prostu niezbyt wygodnie mi się go stosuje.

 

 

O ile na dłoni ten produkt dość szybko robi się miękki i jest łatwo go rozsmarować na ciele, to jednak wydobywanie go ze słoiczka nie należy do najprzyjemniejszych czynności. Wiem, że w wersji standardowej do dezodorantu jest dołączona szpatułka, za pomocą której można go wydobywać ze słoiczka. Jednak w mojej małej wersji nic takiego nie dostałam.

 

Z tego też powodu, gdy tylko kupiłam i wypróbowałam mojego ulubieńca, czyli dezodorant w sztyfcie Schmidt’s z lawendą i szałwią, to ten dezodorant poszedł w odstawkę. I to na tyle, że schowałam go gdzieś w głębi szafki i zupełnie o nim zapomniałam na jakieś pół roku. Gdy skończył się mój lawendowy ulubieniec sięgnęłam po antyperspirant, który miałam jeszcze z czasów „sprzed-naturalnej-pielęgnacji” 😉

Dopiero ostatnio podczas sprzątania natknęłam się na dezodorant z bergamotką i limonką i zapoznałam się z nim od nowa.

 

Ten dezodorant zatem naprawdę nie jest zły. Ma super skład, bardzo dobre działanie, jest bardzo wydajny, jednak ta jego konsystencja i sposób wydobywania zupełnie mi nie odpowiada. Da się przeżyć i bez większego bólu go zużyję (ułatwia mi to piękny, taki wakacyjny zapach). Ale w następnej kolejności sięgnę po mojego ulubieńca w sztyfcie lub wypróbuję inny produkt. A może wrócę do Pony Hutchen? 🙂

 

 

 

Wypróbowałyście już któryś z naturalnych dezodorantów? A może polecicie mi jakiś dobry produkt?

 

 

 

 

 

  • Taki sposób aplikacji chyba by się u mnie nie sprawdził

    • Dorota

      Muszę przyznać, że nie jest zbyt przyjemny, a szkoda, bo sam dezodorant jest naprawdę fajnym naturalnym kosmetykiem 😉

  • Nel

    Nigdy nie używałam. A i taki sposób aplikacji to dla mnie nowość 🙂

    • Sam dezodorant działa bardzo dobrze – gdyby lepiej się go nakładało, to byłby moim zdaniem świetny 🙂

  • Oo zainteresowałaś mnie nim, a zapach na pewno przypadł by mi do gustu 🙂

    • Zapach jest super na lato 😉

    • Dorota

      Zapach jest świetny 🙂

  • Nigdy nie używałam dezodorantów tego typu, ale na pewno sprawdzę!

    • Polecam zwłaszcza, jeśli ma się ochotę wypróbować bardziej naturalnych kosmetykow🙂

  • Dziwna forma ale wydaje się być warta 😉

    • Warto spróbować, jeśli ma się ochotę na coś bardziej naturalnego 🙂

  • hm ja od lat używam rexony i niczego innego:)

    • Jeśli się sprawdza, to też super 🙂

    • Dorota

      Skoro jesteś zadowolona i dobrze się u Ciebie sprawdza 🙂

  • Boję się, że nie byłabym zadowolona z działania tego dezodorantu. Cały czas obawiam się takiej formy 🙂

    • Dorota

      Sztyftem na pewno jest trochę szybciej i nie trzeba myć rąk 😉 Ale sam dezodorant jest naprawdę dobry 🙂

      • Ja nie znoszę tej „tępej” powłoki po dezodorancie na palcach. Tu też tak jest?

        • Tak, jeśli dobrze rozumiem co masz na myśli, to zostaje na palcach takie „coś”, co trzeba zmyć – to chyba zawarta w nim soda.

        • Dorota

          Tak, jeśli dobrze rozumiem co masz na myśli, to zostaje na palcach takie „coś”, co trzeba zmyć – to chyba zawarta w nim soda.