Makijaż, Naturalne kosmetyki, Pielęgnacja, Uncategorized

Buble wśród naturalnych kosmetyków – naturalne kosmetyki które się nie sprawdziły

Hej 🙂

 

 

Chyba każdy trafił lub trafi w swoim życiu na takie kosmetyki, które w jego przypadku okażą się bublami. Znacie to uczucie, gdy otwieracie nowy kosmetyk z nadzieją, że zmieni on Wasze życie na lepsze, a okazuje się on wielkim niewypałem? Ja je znam aż za dobrze, bo łatwo ulegam marketingowym zagrywkom marek i wierzę w to, że tym razem ja będę piękniejsza, a świat wokół mnie lepszy… No dobrze, może aż tak łątwowierna już teraz nie jestem (już). O dziwo (i na szczęście) w przypadku naturalnych kosmetyków aż tak dużo tych niemiłych przygód nie miałam. Najczęstsze do tej pory, to źle dobrane kolory podkładów, ale z tym można sobie jakoś poradzić.

 

Dziś powiem Wam zatem o trzech kosmetykach, które mnie rozczarowały i po prostu się u mnie nie sprawdziły. I nie jestem zbyt zadowolona z tego, że o tym właśnie piszę. Zazwyczaj wolę zwracać uwagę na dobre strony, zarówno ludzi, rzeczy, sytuacji. Jednak nie mogę całkowicie udawać, że wszystko i zawsze się sprawdza. Doskonale wiecie, że tak nie jest.

 

 

 

Tak, znalazłam tylko trzy takie, z których nie za bardzo jestem zadowolona. Hmm z niektórych trochę bardziej niż „nie za bardzo zadowolona”.

 

 

Jednym z nich jest galaretka Nacomi do mycia ciała. Po prostu nie potrafiłam jej używać. Uciekała mi, kruszyła się i wkurzała mnie niemiłosiernie. A ja wchodzę do wanny również po to, aby mieć chwilkę spokoju i zrelaksować się, więc nie bardzo pasowało mi jednoczesne przeklinanie galaretki 😉 I teraz już na szczęście dostałam małą radę, jak jej używać (dziękuję Paulina!), więc jest szansa, że przynajmniej zużyję ją do końca, bo pachnie przepięknie. Może odrobinkę zbyt intensywnie, ale pięknie.

 

 

Drugim moim małym bublem jest tusz do rzęs PuroBio Impeccable. Przede wszystkim skleja straszliwie. Skleja rzęsy tak, że muszę je rozczesywać. A ja nawet włosów nie lubię czesać 😉 Do tego po kilku godzinach zaczyna się mocno kruszyć i takie spore kawałki już nie raz podrażniły mi oczy. Nie mogę powiedzieć, że jest całkiem do niczego, ale mi zdecydowanie nie pasuje i nie mogę się doczekać, kiedy mi się skończy.

 

 

Ostatnim bublem (i takim dość dużym) jest dezodorant Desert Essence w sztyfcie. Wszystko byłoby fajnie, gdyby nie to, że on nie działa… No nie działa na mnie niestety, po kilku godzinach muszę go koniecznie nakładać ponownie, co jest wykonalne, ale nie jest jakoś super komfortowe. Jeszcze mniej komfortowe jest ciągłe kontrolowanie tego, jak się zachowują moje pachy 😉

 

 

 

Odsyłam Was do obejrzenia tego filmu – tu opowiem Wam dokładnie, dlaczego te kosmetyki nie przypadły mi do gustu i dlaczego, mimo to, już szykuję się na kilka zakupów tych marek, które tym razem troszeczkę mnie zawiodły 😉

 

 

 

 

Zapracowana blogerka w moim wykonaniu:

 

 

  • The Sandra

    (wiem data) Dla mnie takim bublem kosmetycznym jest balsam do ciała eos ich produkty do ust świetnie mi się sprawdzają ale do ciała już nie ;/

    • Sandra, czytam też komentarze w starszych wpisach, więc nie przejmuj się i pisz 🙂 Pozdrawiam!