Co ułatwia mi życie w wakacje, czyli ulubieńcy sierpnia 2017

Hej 🙂

 

 

Zauważyłam, że lato i ciepła pogoda troszeczkę mnie rozleniwia. Chyba na stałe włącza się u mnie tryb siesty. Nie w negatywnym sensie. Mam wtedy ochotę po prostu jak najmniej czasu poświęcać na to, co w danej chwili wydaje mi się zbędne. Z tego powodu do moich sierpniowych ulubieńców trafiło niewiele produktów. Ale te, które się tu znalazły są rzeczami zdecydowanie ułatwiającymi mi szybkie i sprawne funkcjonowanie w tym wakacyjnym czasie.

 

 

Pierwszym ulubieńcem sierpnia 2017 jest płyn micelarny Biolaven z olejem z pestek winogron i olejkiem lawendowym. Ten płyn spodobał mi się od pierwszego użycia. Po pierwsze zachwycił mnie jego zapach, a po drugie połączenie delikatności i skuteczności. Płyn micelarny to taki mój mały usprawniacz lata, bo nic nie usuwa makijażu równie szybko. Jeszcze pod warunkiem, że jest skuteczny. A ten jest 🙂 A zatem, gdy dopada mnie letnie lenistwo, wieczorem zazwyczaj sięgam właśnie po ten kosmetyk.

 

 

 

Drugim ulubieńcem sierpnia i właściwie całych wakacji jest krem koloryzujący Cosnature, o którym pisałam już chyba kilka razy, a conajmniej raz tutaj. To jest bardzo przyjemny krem dający wysoki poziom nawilżenia, przy jednoczesnym nadaniu skórze odrobiny wygładzenia, a nawet lekkiego zmatowienia cery. Na dodatek bardzo ładnie wyrównuje i poprawia koloryt cery. Czego chcieć więcej, jeśli chcemy rano zaoszczędzić czasu na makijażu? Ten kosmetyk świetnie i bezproblemowo się nakłada – nie musimy nawet sięgać po żadne pędzle ani gąbeczki. Nie muszę dodatkowo używać pudru. Podoba mi się w nim również to, że jeśli się bardzo uprę, może to być jedyny kosmetyk kolorowy (poza tuszem), bo nie robi z twarzy maski bez rysów. Zdecydowanie przyspiesza poranne szykowanie się, a przy tym nawet w upalne dni nie spływa z twarzy, nie robi plam i nadal wygląda ładnie.

 

 

 

Tym razem do ulubieńców trafił również kosmetyk nie mający nic wspólnego z naturalnością. I mimo że nie jest „bio” ani „organic”, to nadal  uważam, że to świetny produkt. Nadaje mi trochę koloru i poprawia humor, a do tego jest całkowicie bezproblemowy w użyciu. Piszę o lakierze do paznokci Astor Quick&Shine w przepięknym kolorze koralowej czerwieni. Według producenta schnie w 45 sekund. Według mnie trwa to chwilkę dłużej. Ale nadal na tyle krótko, że wreszcie mogę spokojnie pomalować paznokcie, nawet gdy mam w domu dzieci 😉 Jak go nie kochać? Oprócz tego wszystkiego, to był prezent, co sprawia, że mam do niego tym większy sentyment. A już całkiem na koniec, jest bardzo, bardzo wydajny. Wystarczy jedna warstwa, aby wyglądał ładnie i mimo że mam go już… długo, to nie zużyłam jeszcze nawet połowy buteleczki.

 

 

 

Ostatnim już ulubieńcem kosmetycznym jest mój ukochany naturalny dezodorant DIY. Zajrzyjcie tutaj i tutaj, jeśli chcecie dowiedzieć się o nim czegoś więcej. Ostatnio zapałałam do niego jeszcze większą miłością. A usprawnia moje życie na tyle, że teraz, gdy już będzie się kończył, po prostu idę do kuchni i w dwie minuty robię nowy. Już nie mówiąc o takim codziennym usprawnianiu, bo działa jak normalny, dobrze działający dezodorant.

 

 

 

 

Mam jeszcze jednego ulubieńca i w moim wypadku to hit tych wakacji. Otóż w mojej szafie ponownie zawitała kurtka jeansowa, ale jeśli chcecie ją zobaczyć, to zachęcam do obejrzenia filmu, który znajdziecie poniżej 😉 Super uniwersalna rzecz, którą polecam każdemu, bo zdecydowanie zmniejsza ilość czasu spędzanego w okolicach szafy z ciuchami…

 

 

BUZIAKI!!!

 

 

 

 

 

 

  • Kinga

    Widziałam ostatnio ten płyn micelarny w aptece Melissa w dobrej cenie i zastanawiałam się czy go kupić, ale wahałam się bo nie słyszałam o nim żadnych opinii. Teraz żałuję, że się jednak na niego nie zdecydowałam.

    • Na pewno jeszcze przydarzy się okazja 😉 U mnie sprawuje się bardzo dobrze 🙂