Denko, Naturalne kosmetyki, Pielęgnacja, Pielęgnacja włosów, Uncategorized

Denko 2/2017

Hej:)

 

Kolejne produkty, których używałam dobiły denka. Od kiedy wprowadziłam Projekt Denko mam trochę większy porządek w kosmetykach. Wcześniej używałam na przykład 5 szamponów na raz i tak naprawdę żadnego nie byłam w stanie zużyć. W ogóle zauważyłam u siebie tendencję do wyrzucania przeterminowanych, a nie zużytych produktów. Teraz bardziej zwracam uwagę na to, które kosmetyki zbliżają się już do końca terminu przydatności i staram się je zużywać w pierwszej kolejności, tak, aby nic się nie marnowało. Zużyłam szampon i maskę, dwa peelingi, maseczkę i tonik, żel do mycia ciała i próbkę kremu pod oczy.

 

 

Szampon Artego Rain Dance Cream Shampoo

Nawilżający kremowy szampon do włosów wzbogacony o olejki: tsubaki, arganowy i kameliowy oraz proteiny jedwabne. Miał on dać włosom intensywne naturalne nawilżenie, niebywały połysk, niezwykłą poprawę kondycji oraz wyjątkową elastyczność (tak przynajmniej zapewnia producent na opakowaniu). Szampon jest zamknięty w bardzo ładnej, wygodnej brązowej butelce. Ma przyjemny, jakby lekko orientalny zapach, ale delikatny. Oleje są rzeczywiście wysoko w składzie, więc to na pewno jest plus tego szamponu, choć skład jest baaardzo długi. Jednak nie zauważyłam, aby w jakiś zauważalny sposób wpływał na nawilżenie moich włosów, ale przynajmniej ich nie wysuszał. Jako szampon oczyszczający raz na jakiś czas był ok. Działanie takich produktów zapewne wspomagałoby użycie maski lub serum z tej samej serii. Ja jednak szampon dostałam chyba w jednym z pudełek w subskrypcji i nie zamierzałam dokupić innych produktów z tej serii. Nie będę do niego wracać, choć nie był zły.

 

 

Maska do włosów Alterra Bio-Owoc Granatu i Bio-Aloes

Głębokie odżywienie i świeża pielęgnacja, do suchych i zniszczonych włosów. Bardzo lubię wszystkie produkty z tej serii. Już kilka razy zaopatrywałam się w Rossmannie w odżywkę i szampon z granatem, bo świetnie się sprawdzały na moich włosach. Są to naturalne, wegańskie kosmetyki, o świetnym działaniu i pięknym zapachu. W opakowaniu została mi jeszcze resztka, ale niestety zauważyłam, że maska przekroczyła termin ważności już jakiś czas temu. Szkoda, bo to był dobry produkt. W tym czasie męczyłam włosy jakimiś profesjonalnymi próbkami od fryzjera, które zostawiły je w gorszym stanie niż były wcześniej, a przez to nie zużyłam czegoś, co świetnie się u mnie sprawdzało. Też tak czasami macie? Maska w każdym razie do przesuszonych włosów jest bardzo dobra. Na pewno jeszcze do tej serii powrócę.

 

 

Peeling do ciała Orientana z masłem Shea Jaśmin i Zielona Herbata

Orientana ostatnio strasznie się panoszy w mojej łazience. Z każdym produktem coraz bardziej lubię tę markę. W zasadzie do większości produktów nie mam zastrzeżeń. Jednak ten peeling też jakoś szczególnie nie porwał mojego serca. Może trochę przez ten intensywnie jaśminowy zapach, który raz mi się podoba, a następnym razem trochę męczy. Przeszkadzało mi też to, że strasznie mocno natłuszczał skórę, pozostawiając lepką warstwę. Ale, jak na peeling solno-cukrowy przystało, bardzo ładnie wygładzał skórę.

 

 

Peeling Vita Liberata

Ten produkt w moim przypadku okazał się niestety pomyłką. To jest produkt przeznaczony do stosowania przed nałożeniem samoopalacza Vita Liberata (zresztą całkiem lubianego przeze mnie, choć niezbyt często stosowanego samoopalacza). Miał przygotować skórę do opalania, usuwając warstwę martwego naskórka i nawilżając jednocześnie. I rzeczywiście on jest bardzo kremowy i nawilżający. Jeśli to miałby być krem, to pewnie bym na niego nie narzekała. Ale ponieważ jednak ten produkt w zamierzeniu jest peelingiem, to dobrze by było, gdyby tę funkcję również spełniał.  A moim zdaniem po prostu tych drobinek peelingujących miał o wiele za mało. Dobrze, że to było małe opakowanie;)

 

Żel pod prysznic Dr.Hauschka Lavender Sandalwood

Miałam 10ml miniaturę produktu. No i niestety niewiele jestem w stanie o nim powiedzieć. Opakowanie wystarczyło mi na jedno użycie i jeszcze troszkę. Ładnie pachnie lawendą, choć pewnie nie wszystkim będzie odpowiadał, bo zapach jest dość intensywny. Czułam go na skórze przez jakiś czas po wyjściu spod prysznica. Nie jestem pewna, czy zdecyduję się na pełnowymiarową wersję. Aczkolwiek coś mnie przyciąga do tej marki:)

 

Tonik do twarzy Orientana Róża Japońska i Pandan

Jest to tonik nawilżający, nie zawiera alkoholu. Ma w składzie również sok z aloesu, który ja bardzo lubię (tu przepis na mój domowy tonik z aloesu). Fajny, przyjemny w użyciu, kojący tonik do codziennego użytku.

 

 

Maseczka z glinki Orientana Migdał i Szafran

Już ostatni produkt Orientany w tym zestawieniu (wspominałam, że lubię tę markę?:)). I tu też bardzo dobra moim zdaniem maseczka. Wygodna, bo nie trzeba nic mieszać – w słoiczku mamy gotowy do nałożenia produkt. Glinki oczyszczają i detoksykują cerę,olejek migdałowy wygładza, a szafranowy odmładza i odżywia. Pachnie przepięknie, jest kremowa i przyjemnie się ją nakłada na twarz. Od razu po pierwszym użyciu widać różnicę. Skóra jest przyjemnie gładka i nawilżona. Czuć jednocześnie działanie oczyszczające i nawilżające. Nadaje się do cery normalnej i suchej (do mojej mieszanej jednak też jest odpowiednia). To jest taki kosmetyk, przy którym samo jego używanie jest niezwykle przyjemne i relaksujące.

 

 

Łagodzący krem pod oczy Sylveco – próbka

Jest to krem z chabrem, świetlikiem i brzozą białą. Miał chronić delikatną skórę, zmniejszać cienie i obrzęki, poprawiać sprężystość. Ciężko jest wyrokować o działaniu kremu po zużyciu jego próbki. To nie jest pierwsza moja próbka tego kremu Sylveco. W pewnym momencie do każdych zakupów internetowych z naturalnymi kosmetykami, sklepy dorzucały mi ten właśnie krem pod oczy, więc udało mi się go użyć nawet więcej niż kilka razy. I wydaje mi się, że jest on całkiem w porządku. Nie ma zapachu, nie jest tłusty, nawilża skórę. Czy łagodzi zaczerwienienia i obrzęki, to nie wiem – nie udało mi się tego zauważyć. Ale na pewno jest bardzo delikatny i nie wywołuje podrażnień. Ja z tym akurat w przypadku kremów pod oczy często mam problem. Ten mogłam bez problemu wklepać pod oczy i nic się nie działo.