Dlaczego przy dwójce małych dzieci nie da się schudnąć

Hej:)

 

Ten wpis będzie z serii lekko narzekających. Nielubiącym narzekania radzę przeskoczyć do następnego. Jednak jeśli jesteś przypadkiem mamą małych dzieci, a może przypadkiem również od jakiegoś czasu nie możesz wrócić do wagi sprzed ciąży, to zapraszam, bo może pocieszy Cię to, że nie jesteś sama.

 

Po pierwsze, to ja wiem, że jak się naprawdę czegoś chce, to można zrobić wszystko. Ja wiem, że wszyscy jesteśmy w stanie zdziałać bardzo wiele, jeśli z całego serca czegoś pragniemy. A już kobiety, to chyba mają do tego szczególne zdolności. Wiem, że istnieją mamy, które pracują na dwa etaty, zajmują się dziećmi, a do tego jeszcze potrafią codziennie rano biegać na siłownię, zawsze mieć gotowy zdrowy obiad dla siebie i dla rodziny, a w weekendy pomagać światu poprzez udzielanie się w wolontariacie. I nie piszę tego złośliwie, bo wiem, że takie kobiety istnieją. Są w stanie przenosić góry, a jednocześnie bez problemu zadbać o swoją sylwetkę i dobre samopoczucie. Bardzo je podziwiam, bo czasami wydaje mi się, że posiadły jakieś magiczne moce, a przecież to takie kobiety, jak ja.

 

Dla mnie na razie jest to jednak nadal lekko abstrakcyjna sytuacja. Jeśli uda mi się jeść zdrowo przez tydzień, to następnie dzieci urządzają mi maraton niespania przez dwa tygodnie. A jak jestem tak wyczerpana, to jedyne o czym myślę z samego rana, to kawa. A jedyne o czym myślę po kawie, to wcale nie mój ulubiony zielony koktajl, ale moje ulubione ciastka z czekoladą. A kiedy kochane dziewczynki szaleją i urządzają konkurs na to, która potrafi głośniej i dłużej płakać, to po kilku godzinach skakania wokół nich i zaspokajania ich potrzeb, kiedy w końcu przypominam sobie, że ja też mam potrzeby i powinnam coś jeść, to jakoś te czekoladki schowane w szafce przed dziećmi same wskakują w ręce. A kiedy wreszcie uda mi się przez trzy dni z rzędu poćwiczyć i jestem z siebie taka dumna, to później przez miesiąc nie znajduję czasu nawet na 5 minut jogi dziennie. Czasu albo ochoty. Jeszcze gorzej, kiedy tatuś moich kochanych złośliwych babek chce mi wynagrodzić gorsze dni i po pracy przywozi pyszne pączki i kawę, która z powodzeniem mogłaby być deserem przez ilość zawartego w niej słodkiego syropu. Wtedy naprawdę nie wiem, czy mam się cieszyć, że jest taki kochany, czy raczej płakać, że i on też, tak jak i nasze wredne córki, ma w nosie moje odchudzanie… No bo spróbujcie się w takiej sytuacji odchudzać;)

 

Tak całkiem na serio, to niestety niespanie po nocach być może jest największą zmorą młodych mam. Nie tylko utrudnia funkcjonowanie w ciągu dnia, ale też rozregulowuje organizm, co w moim przypadku wzmaga apetyt. Jeśli nie dostarczymy sobie wszystkich niezbędnych witamin i minerałów, to odchudzanie niestety również jest utrudnione. Zdenerwowanie i stres często prowadzą do jedzenia emocjonalnego. Dodatkowo presja i złość na samą siebie za to, że kolejny raz wracamy do złych nawyków mogą wzmagać tę sytuację. Widzę też po sobie, że zmęczona i zdenerwowana mama może potęgować nienajlepszy nastrój u dziecka. Nie musimy nic mówić, bo nawet niemowlęta doskonale wyczuwają, co się z nami dzieje i przejmują nasze emocje. A wtedy tworzy się błędne koło – poddenerwowane dzieci mogą gorzej spać, a w ciągu dnia też nie będą chętne do tego, aby dać mamie chwilę oddechu. I jak tu wtedy myśleć o aktywności fizycznej i normalnym, zdrowym jedzeniu? Dlatego czasami nie warto starać się zmienić na siłę i za wszelką cenę. Na wszystko przyjdzie czas.

 

Ja najwyraźniej muszę chyba sobie teraz dać jeszcze trochę czasu. Ale wiem już teraz, że mogę wyglądać tak, jak chcę, czuć się tak, jak chcę, tylko muszę dać sobie na to jeszcze chwilę. Bo tak naprawdę, to w każdej z nas siedzi ta sama super-kobieta o wielkiej sile i niewyobrażalnych możliwościach, niezależnie od tego, co robimy i jak wyglądamy. Tylko czasami musimy się trochę bardziej przyjrzeć, żeby ją dostrzec i pozwolić jej działać.

 

Buziaki! 🙂

  • Nikuś

    Podpisuje się rekami i nogami pod tym….