Makijaż, Naturalne kosmetyki, Uncategorized

Eko kosmetyki do makijażu w Rossmannie – czy warto? Naturalna marka Boho Green Makeup

Hej 🙂

 

 

Kiedy tylko usłyszałam, że w Rossmannie pojawiła się nowa naturalna marka kosmetyków do makijażu, to po prostu podskoczyłam z radości. Choć pewnie ten skok był raczej mało widoczny z zewnątrz, bo ja nie jestem jakąś szczególnie żywiołową osobą 😉 W każdym razie szczerze się z tego ucieszyłam. Moja radość trochę osłabła, gdy okazało się, że z dostępnością tych kosmetyków nie jest niestety tak różowo. No ale są. Są w Rossmannach. Tylko nie we wszystkich 😉

 

 

 

W moim najbliższym Rossmannie marka Boho Green Makeup niestety jeszcze do tej pory się nie pojawiła, nie miałam więc możliwości, aby te kosmetyki przed zakupem sobie pooglądać i podotykać. Chociaż z drugiej strony, kiedy to ja ostatnio byłam w moim malutkim Rossmannie? Hmm… Bardziej myślałam o Was, drogie czytelniczki, bo statystyki bez oszukiwania wskazują mi, że naturalne kosmetyki w Rossmannie to coś, co internetowe tygryski lubią najbardziej. Co jeszcze bardziej mnie zmartwiło, nie ma ich również w sklepie internetowym Rossmanna, do którego zaglądam regularnie w celu uzupełnienia przeróżnych zapasów. Na szczęście, Boho Green Makeup można obecnie bez problemu zamówić również na stronie sklepu, z którego i ja je zamawiałam.

 

 

Przejdźmy zatem do rzeczy. Co kupiłam i jak to się w ogóle sprawdza?

 

Sięgnęłam sobie tym razem dla odmiany po podkład, no bo przecież ja wcale nie mam za dużo podkładów… I wcale mi się nie psują w szafkach 😉 Myślałam ostatnio o czymś troszeczkę bardziej kryjącym. Bo nawet mi zdarzają się czasami takie dni, kiedy chcę wyglądać trochę bardziej jak człowiek.

 

I myślę, że jest to jeden z ciekawszych kosmetyków marki. Jest to kremowy podkład w kompakcie, w fajnym kartonowym opakowaniu. Podkład ma mieć działanie matujące oraz krycie średnie do mocnego. W ofercie dostaniemy cztery odcienie – ja na lato wybrałam drugi w kolejności, czyli Beige Clair.

 

 

Co mogę o nim powiedzieć po dłuższym już używaniu? Po pierwsze, podkład ma przyjemną kremową konsystencję. Nakłada się go niezwykle łatwo. Pod wpływem ciepła dłoni, rozsmarowuje się jak masełko. Bez żadnych dodatkowych narzędzi 😉 To, co mnie niezwykle cieszy, to fakt, że podkład nie podkreśla suchych skórek, a uwierzcie mi, że różnie to u mnie bywa z podkładami w kompakcie. Na mojej skórze nie daje on może typowego efektu matu, ale skóra wygląda ładnie, a krycie jest trochę większe niż na przykład te, które otrzymywałam od uwielbianego przeze mnie Un cover-up z RMS Beauty. Zresztą jeden i drugi podkład naprawdę lubię, a cena tego jest jednak „troszeczkę” niższa. Choć RMS może odrobinkę bardziej wydajny…

 

Mogę się przyczepić do tego, że podkład Boho nie jest super trwały, a moja tłusta cera i pod nim dość szybko się świeci. A że jestem leniuszkiem i nie lubię się pudrować, to udaję, że tego nie widzę 😉 I nawet jakoś mi to szczególnie nie przeszkadza, bo cera wygląda w nim dość naturalnie i świeżo, a jednocześnie to co powinno być zakryte, pozostaje zakryte. A zatem moje ogólne wrażenia co do tego kosmetyku są bardzo pozytywne. Poza tym może, że dość szybko się zużywa. Co jednak być może świadczy o tym, że używam go bardzo regularnie od czasu, gdy go mam.

 

 

 

Oczywiście nie mogłam nie wypróbować pomadki. Pomadki Boho Green Makeup mają trzy warianty – są to pomadki matowe, błyszczyki i perłowe, transparentne szminki. Dla siebie wybrałam zatem jedną matową pomadkę w odcieniu Tapis Rouge oraz perłową pomadkę w odcieniu Vanille Fraise (i tu chyba najbardziej skusiła mnie jej nazwa – tak, wiem – bardzo świadoma decyzja zakupowa 😉 ). Od razu zacznę od tej ostatniej, bo sięgam po nią bardzo często. A dlaczego? Moim wiecznie przesuszonym ustom daje idealny poziom nawilżenia, a jednocześnie zapewnia to coś wyjątkowego. Półprzezroczysty różowy odcień i perłowy połysk stanowią ciekawe uzupełnienie delikatnego, codziennego makijażu.

 

Natomiast jak się sprawdza czerwona pomadka Tapis Rouge? No cóż, mogłabym Ci zapewne o tym opowiedzieć, gdyby mi gdzieś nie wsiąkła zanim jeszcze zdążyłam ją wypróbować… Tak właśnie, nawet regularne odgracanie nie pomogło i niektóre rzeczy w moim domu po prostu znikają. Ale podejrzewam, że odnajdzie się w najmniej oczekiwanym momencie, więc zapewne jeszcze kiedyś wrócimy do rozmowy na jej temat 😉

 

 

Zastanawiałam się jeszcze nad niebieską kredką do powiek, bo ta romantyczna część mnie już wyobraziła sobie piękną błękitną kreskę podkreślającą błękit nieba nade mną… 😉 Ostatecznie jednak wygrała ta rozważna, stwierdzając, że pewnie zrobię sobie taką kreskę dokładnie dwa razy w życiu – najpierw na jednym, później na drugim oku. A zatem z działu oczy pokusiłam się o tusz do rzęs. Ta śmieszna mała maskara w kartonowym opakowaniu na pewno wygląda dość efektownie. Natomiast jeśli chodzi o działanie, to nie jestem jakoś super zachwycona. Inaczej – tusz jest całkiem znośny, używam go obecnie niemal codziennie, ale trochę się kruszy pod koniec dnia i nie jestem pewna, czy kupiłabym go ponownie. Jeśli musiałabym kupić jakiś naturalny tusz na szybko, to pewnie tak i na pewno bym go używała. Jest ok, ale nic specjalnego.

 

 

I ostatnim kosmetykiem z zielonej rossmannowskiej serii, który trafił do mojej podręcznej kosmetyczki, jest naturalny lakier do paznokci Boho Green Makeup. Z lakieru jestem bardzo zadowolona. Ma ładny odcień, łatwo się rozprowadza i trzyma się u mnie dwa dni bez żadnej bazy ani topu, więc znośnie. A co jest chyba w moim przypadku najbardziej istotne – wysycha bardzo, bardzo szybko. Jak na lakier o trochę bardziej naturalnym składzie, to naprawdę nie widzę żadnej różnicy pomiędzy nim, a tradycyjnymi lakierami.

 

No i to by było na tyle, jeśli chodzi o moje dotychczasowe doświadczenia z naturalnymi kosmetykami w Rossmannie. Jak widzisz, są one w przeważającej części pozytywne, choć nie obyło się bez małego narzekania. A że lubię narzekać, to i skojarzenia z tą naturalną marką będę miała od tej pory raczej pozytywne 😉 Hmm… a może nie tylko dlatego, że lubię narzekać, ale przede wszystkim dlatego, że to całkiem przyjemne kosmetyki 🙂

 

 

 

 

BUZIAKI!!!

 

 

 

  • oglądam sobie czasem w rossie te kosmetyki, ale ja mało makijażowa jestem. Oczywiście w pierwszej chwili chciałam kupić kilka 😀 na szczęście w porę popukałam się w czoło 😀 Mam parę sztuk kolorówki i nawet to jest za dużo…

    • Ja ostatnio jeśli chodzi o makijaż, to nawet nie muszę się za bardzo pukać w czoło, bo przestałam odczuwać takie potrzeby 😉 Za to z pielęgnacji… oj tu to się pukam w czoło codziennie :))))

  • Widziałam je właśnie w Rossmanie ale wszystkie były tak brudne, że odechciało mi sie próbowania:( Wyglądały jak używane, nie wiem czy te opakowania mają tak wyglądać czy po prostu wcześniej jakaś natrętna klientka chciała zniechęcić innych do zakupu.
    Lakier ma bardzo ładny kolor. Ogólnie to bardzo fajnie, że kosmetyki z lepszym składem będą łatwiej dostępne:)

    • Mnie w ogóle testery w sklepach trochę zniechęcają 😉 No właśnie, bo ten bardziej naturalny makijaż w drogeriach, to niestety prawie nie istnieje… Ale może wszystko przed nami 🙂

      • Dokładnie. A porównując z np. drogerią DM albo niemieckim Rossmanem to jesteśmy daleko w tyle…dodatkowo jeszcze wszystkie testery tam czyściutkie i zadbane:D