Festiwal kosmetyków naturalnych w Hebe | Jakie naturalne kosmetyki kupiłam w Hebe

Hej 🙂

 

 

Jeśli jeszcze nie słyszałyście o Festiwalu kosmetyków naturalnych w Hebe, a macie tę drogerię gdzieś w zasięgu, to koniecznie się wybierzcie. Ja muszę przyznać, że nigdy nie byłam jakąś wielką fanką tego sklepu, może po prostu przez to, że już od dłuższego czasu wolę zakupy przez internet. A jednak od tej pory chyba stanę się stałą bywalczynią Hebe. A że przy okazji zakupów dziewczynki dostały wspaniałe potworne pluszaki, które natychmiast pokochały i z którymi teraz nie chcą się rozstawać, to Hebe będzie mi się od tej pory na pewno bardzo miło kojarzyć. Dzięki kosmetykom oczywiście też.

 

 

Przez to moje unikanie sklepów stacjonarnych, zupełnie nie byłam świadoma tego, jak zwiększył się asortyment naturalnych kosmetyków w Hebe. Owszem, wiedziałam, że jakąś naturalną pielęgnację tam dostanę, ale nie spodziewałam się, że w takich ilościach. To jest naprawdę niesamowite i bardzo mnie cieszy. Dodatkowym plusem jest dość spory wybór testerów! Choć ja sama raczej bałabym się wkładać paluchy do naturalnego kremu, którego mogły już przede mną dotykać różne niekoniecznie czyste rączki. Ale na pewno atutem jest to, że te wybrane słoiczki możemy sobie otworzyć, powąchać, sprawdzić konsystencję. Bo nakładać na skórę nie radzę 😉 Ja oczywiście biorę wszystko w ciemno i w dużych ilościach i dziś pokażę Wam, na co zdecydowałam się tym razem i co jest moim zdaniem warte uwagi.

 

 

Festiwal kosmetyków naturalnych w Hebe trwa jeszcze do 15 listopada, więc ja prawdopodobnie udam się do Hebe jeszcze przynajmniej raz, bo tym razem nie chciałam już straszyć tego pana z portfelem (wiecie, tego, który się boi naturalnych kosmetyków). Stwierdziłam zatem, że jeśli podzielę zakupy na dwa razy, to nie będzie to dla niego aż tak bolesne przeżycie. Gorąco polecam zapoznać się z gazetką Hebe dostępną na stronie drogerii. Dzięki temu będziecie miały przedsmak tego, co Was czeka. Przedsmak, bo kosmetyków już na miejscu jest duuuuużo więcej, niż w gazetce. Niektóre są przecenione, może nie na jakieś mega kwoty, ale to zawsze kilka złotych taniej 🙂

 

 

 

Konkrety: (zakupy podzielę według producentów)

 

 

YOPE

Moje ukochane mydła do rąk. Wiem, że nie wszyscy je tak kochają, ale ja naprawdę wielbię. W kuchni mam jeszcze butlę z mineralnym mydłem kuchennym (nic tak nie zmywa zapaszku cebuli i innych śmierdzieli). Teraz zatem wzięłam takie normalne mydło, które wstawię do łazienki. Tym razem sięgnęłam po mydło o zapachu Herbata i mięta. To jest ten produkt, który zamierzam jeszcze dokupić w najbliższym czasie, tylko w innym zapachu. Może bergamotkę. Albo Wanilię i miód… Mmm… Moje mydło kosztowało 17,99 za 500ml i w porównaniu do zwykłego marketowego mydła może się to wydawać dużo, ale ten kosmetyk jest bardzo wydajny, a do tego skład ma na pewno „troszeczkę” lepszy. Nie wysusza, ale wręcz nawilża dłonie i tak cudnie pachnie.

 

 

 

 

NACOMI

Tak mało kosmetyków z Nacomi miałam do tej pory, że zdecydowanie musiałam to nadrobić. Kupiłam olejek do demakijażu do cery mieszanej i tlustej za 29,99. Do kompletu wzięłam ściereczkę bambusową do demakijażu, bo uwielbiam wszystkie takie ściereczki i zawsze, gdy takie widzę, to nie mogę się powstrzymać (choć przyczyna po części jest też taka, że w naszym domu te ściereczki jakoś magicznie znikają, zupełnie jak skarpetki). Po demakijażu mam zamiar wklepywać, dla odmłodzenia, liftingujący koktajl do twarzy 3w1. Ta tuba (bo powiedzieć tubka, to za mało) wygląda pięknie, więc jak mogłabym ją zostawić w sklepie. Będę jeszcze polować na inne kolory (czyli inne maski). Koktajl kosztował 44,99 zł – niemało, więc mam nadzieję, że odmłodzi mnie conajmniej do lat podstawówki (na cerę niemowlaka nie liczę). Kolejny produkt Nacomi, obok którego nie mogłam przejść obojętnie, czyli mus do ciała o zapachu ciasteczek czekoladowych, przyciągnął mnie przez moje czekoladowe uzależnienie. Mus kosztował 24,99 i być może skuszę się w przyszłości na jakieś masełko o równie smakowitej nazwie (a było ich w Hebe pod dostatkiem, na tyle, że aż nie mogłam się zdecydować). I ostatni już zakup z Nacomi, to Puder do kąpieli o zapachu zielonej herbaty. Troszeczkę się obawiałam tego produktu po moich przejściach z galaretką do mycia, ale jednak ciekawość zwyciężyła. Za puder zapłaciłam niecałe 12 złotych, a zapachów oczywiście było bez liku i do wyboru, do koloru 😉

 

 

VIANEK

Vianek skusił mnie wzmacniającym płynem micelarnym. A to dlatego, że właśnie kończący się płyn Biolaven był naprawdę dobry i oczekuję podobnych doznań od tego kosmetyku. Płyn kosztował 17 złotych.

 

 

 

BIOLAVEN

Tych kosmetyków, jak i wszystkich Vianków, Sylveco, itd był na Festiwalu duży wybór. A jednak sięgnęłam jedynie po serum przeciwzmarszczkowe do twarzy. Miałam na nie ochotę już od bardzo dawna, a że cena była odrobinkę niższa od regularnej, to wreszcie to serum będę mogła wypróbować na sobie. Kosztowało 25 złotych. Ciekawa jestem, czy w działaniu będzie przypominać serum Kiehlsa. Różnica cenowa jest duża, ale cena nie zawsze świadczy o kosmetyku 😉

 

 

I po spisaniu całych moich zakupów stwierdzam, ze wcale nie kupiłam dużo i na bank i na pocztę wracam do Hebe w przyszłym tygodniu.

 

Nie kupiłam nic z Orientany, a wybór był duży. Może skuszę się na peeling do twarzy albo krem ze śluzem ślimaka (choć nie, cofam – tego to by mi Pan Ślimak nie wybaczył). Nie kupiłam nic z Organic Shop, a chcę peeling w opakowaniu po lodach migdałowych. Nie kupiłam nic do włosów, a wszelkich masek, odżywek i szamponów wybór był duży. Jak widzicie nie mam wyjścia i muszę tam wrócić.

 

 

Mam tylko jedną uwagę: GDZIE SĄ NATURALNE KOSMETYKI DO MAKIJAŻU DROGIE HEBE??? I tak, krzyczę na Was. To się tyczy również Rossmanna. Mam nadzieję, że jakoś się poprawicie pod tym względem? 😉 Bo naturalne kosmetykoholiczki czekają…

 

 

PS. Jak tylko uda mi się nagrać film, to tutaj wrzucę link 🙂

 

 

 

 

  • Hebe nie ma w moim mieście 😔 z drugiej strony może to i dobrze dla mojego portfela 😂
    Nacomi widziałam wcześniej że jest ale pozostałych marek nie.. fajnie że wprowadzają ciekawe marki które opierają się na naturalnych składnikach 😊 w ogóle brakuje mi drogerii w której byłyby tylko naturalne kosmetyki.. ooo.. to byłby raj 😁

    • Ja jak pierwszy raz zobaczyłam Naturę, to byłam w szoku, bo myślałam, że tam to dopiero sama natura będzie 😉 No ale niestety…