Naturalne kosmetyki, Pielęgnacja, Uncategorized

Koreańska pielęgnacja po polsku – Polny Warkocz i cudowna Nawilżająca esencja z mleczkiem pszczelim

Hejka 🙂

 

 

Czasami już prawie wydaje mi się, że moja cera wygląda niesamowicie. Jest idealnie gładka i piękna niczym cera Koreanek, którą możemy podziwiać na zdjęciach obrazujących efekty koreańskiej pielęgnacji. I wtedy włączam światło i czar pryska 😉 Tak tak. Niestety moja skóra daleka jest od doskonałości i pewnie nigdy doskonała nie będzie zważywszy pewnie również na to, że na przykład dziś moim śniadaniem był Miślubiś zagryziony czipsem z solą morską i popity kawą (którą rzucam od poniedziałku).

 

Być może niedoskonałość mojej cery spowodowana jest również po części tym, że owszem znam zasady skutecznej pielęgnacji, ale nie zawsze czuję potrzebę, aby się do nich stosować.

 

 

Koreańska pielęgnacja jakoś nigdy szczególnie mnie nie interesowała. Najbardziej chyba odpychała mnie ta jej wieloetapowość (zresztą, czy mi się wydaje, czy wspominałam Wam już, że jestem odrobinkę leniwa?). A jednak wiem, że to działa i przynosi fajne efekty. Wiem również, że w przypadku naszych europejskich cer niekoniecznie musimy stosować się do wszystkich etapów pielęgnacji Koreanek, aby osiągnąć podobne rezultaty. A w przypadku niektórych koreańskich wynalazków, jestem wręcz mocno nieufna.

 

 

To jednak, w co intensywnie wierzę, to nawilżanie. A Koreanki przecież słyną ze szczególnego nacisku na odpowiednie nawilżenie skóry.

 

 

 

 

 

 

Koreańskie esencje, są właśnie takimi kosmetykami, które mają zapewnić tę dodatkową dawkę nawilżenia, ale nie tylko. Esencja ma również za zadanie wspomóc przenikanie składników aktywnych z kolejnych produktów pielęgnacyjnych. Nie jest traktowana, jak tonik, który będzie służył za dodatkowe oczyszczenie skóry i wyrównanie pH. Jest traktowana, jako jeden z etapów pielęgnacji, a nie oczyszczania.

 

 

A co z tym wszystkim wspólnego ma Polny Warkocz i jego Nawilżająca esencja z mleczkiem pszczelim?

Oto, co powinnaś wiedzieć o tym kosmetyku.

 

 

NAWILŻAJĄCA ESENCJA Z MLECZKIEM PSZCZELIM POLNY WARKOCZ

Naturalny ekstrakt z mleczka pszczelego intensywnie nawilża i odżywia. Dzięki wysokiej koncentracji witamin z grupy B, witaminy C, aminokwasów i minerałów (siarki), protein oraz węglowodanów mleczko pszczele doskonale kondycjonuje skórę. Synergicznie działający hydrolat różany uzupełnia pielęgnację cery suchej.

 

Tak pisze o nim producent. Samego składu chyba nawet nie trzeba by było dodatkowo tłumaczyć, bo jest niezwykle prosty:

 

SKŁADNIKI:

Woda, Hydrolat z Kwiatów Róży Damasceńskiej, Mleczko Pszczele (i) Gliceryna, Propanediol*, Kwas Dehydrooctowy (i) Alkohol Benzylowy**

*składnik pochodzenia roślinnego
**układ konserwujący rekomendowany przez Eco-cert do stosowania w kosmetykach organicznych

 

 

Składniki aktywne*

Mleczko Pszczele (Royal Jelly) jest produktem w całości produkowanym przez pszczoły z pyłku kwiatowego, wody i miodu. Dzięki wysokiej koncentracji witamin z grupy B, witaminy C, aminokwasów i minerałów (siarki), protein oraz węglowodanów mleczko pszczele doskonale kondycjonuje, nawilża i wygładza skórę. Działa odżywczo i regenerująco. Jest doskonałym przeciwutleniaczem. Opóźnia procesy starzenia.

Hydrolat z Róży Damasceńskiej (Rosa Damascena Flower Water) polecany jest do pielęgnacji cery suchej, wrażliwej, naczynkowej i dojrzałej, pozbawionej witalności i zszarzałej. Działa antyoksydacyjnie, wyrównuje koloryt i rozświetla cerę. Posiada właściwości kojące i antyseptyczne. Poprawia ogólną kondycję skóry wygładza, matuje, oczyszcza i odżywia.

Powstała w procesie fermentacji składników pochodzenia roślinnego łagodna mieszanina Wyselekcjonowanych Enzymów (Saccharomyces Ferment Filtrate) wykazuje synergiczne działanie przeciwutleniające, rozjaśniające i uspokajające, przez co potęguje właściwości pozostałych składników esencji. Jest naturalnym, nietoksycznym surowcem zgodnym z ECO CERT, certyfikowanym przez NATURAL PRODUCTS ASSOCIATION oraz odpowiednim dla wegan.

Naturalna, czysta, wolna od GMO gliceryna roślinna w przeciwieństwie do tej, otrzymywanej przemysłowo z propylenu, pozyskiwana jest w procesie zmydlania tłuszczy roślinnych, głównie kokosowego. Jest jedną z najstarszych, najprostszych i najbardziej skutecznych substancji nawilżających skórę. Wykazuje bardzo dobre zdolności penetracyjne, dzięki czemu zwiększa transport składników aktywnych wgłąb skóry.

Glikol roślinny (Propanediol) to naturalna substancja nawilżająca. Pozyskiwany jest z ziaren kukurydzy i certyfikowany przez ECOCERT oraz Natural Products Association. Nie zawiera konserwantów ani pochodnych ropy naftowej.

 

 

 

 

 

I jak to się ma do rzeczywistości?

Jako uzupełnienie opisu na opakowaniu mamy informację, iż jest to „tonik do cery suchej”. Co może być lekko mylące. Otóż wiele z nas jeszcze ciągle myśląc o tonizowaniu skóry, łączy tę czynność z koniecznością przemywania twarzy wacikiem. I o ile w niczym nam to na pewno nie zaszkodzi (zresztą sam producent taki właśnie sposób użycia zaleca), to myślę, że nie pozwoli w pełni cieszyć się nawilżającą mocą esencji.

 

 

Idąc za przykładem Koreanek, esencji używam właśnie bardziej jak yyy… esencji. Czyli wylewam odrobinę płynu w zagłębienie dłoni (przy okazji jeszcze wącham ten niesamowity, jakby lekko marcepanowy zapach?), po czym delikatnie oklepuję twarz. Odczekuję dosłownie chwilkę i na jeszcze ciągle wilgotną twarz, nakładam kolejne kosmetyki nawilżające lub oleje, a suche skórki jakoś nawiedzają mnie coraz mniej.

 

 

I w ten właśnie sposób Nawilżająca esencja z mleczkiem pszczelim sprawdza się u mnie najlepiej. Czasami rzeczywiście omijam etap tonizacji i wrzucam esencję, zaraz po oczyszczaniu, w miejsce zwyczajowo używanych przeze mnie hydrolatów. Czasami, kiedy chcę trochę poszaleć 😉 używam tego i tego. Tak, czy inaczej esencję mogę jak najbardziej polecić lekko odwodnionym cerom, jako dodatkowy etap wspomagający nawilżenie skóry. Stosowana samodzielnie zapewne wiele nie zdziała, ale jeśli zastosujesz ją, jako część Twojego odpowiednio do Ciebie dobranego rytuału pielęgnacyjnego, to na pewno nie będziesz narzekać. Może i nie ma całej masy składników aktywnych, jak co niektóre azjatyckie esencje, ale przynajmniej ma w pełni naturalny, bezpieczny skład i wyczuwalne działanie nawilżające.

 

 

 

BUZIAKI!!!

 

 

 

 

 

*ze strony polnywarkocz.pl

 

  • A miałam się na nią skusić…Kurcze ale mam tyle kosmetyków, że jednak jej nie kupiłam. Ale za to doszły do mnie dwie buteleczki ich esencji micelarnej którą uwielbiam:D

    • Ja miałam odlewkę micela od koleżanki i też jestem zachwycona 😉