Naturalne kosmetyki, Pielęgnacja, Uncategorized

Letnie must-have w pielęgnacji / moja wakacyjna uproszczona pielęgnacja

Hej  🙂

 

 

Pokazywałam Wam już jakiś czas temu moją codzienną pielęgnację (tutaj). Jednak od tamtego czasu kilka rzeczy się zmieniło, bo zazwyczaj latem moja pielęgnacja jest bardziej uproszczona i odrobinę inna niż ta zimowo-jesienna. Dodatkowo zainspirowała mnie Elf Naczi tym wpisem, bo przez nią zaczęłam się zastanawiać, jakie są moje niezbędniki wakacyjne. Dlatego dziś przedstawię Wam moje pielęgnacyjne must-have na ten sezon.

 

 

Moja letnia pielęgnacja opiera się na trzech głównych zasadach: nawilżanie, chłodzenie, filtry. Na codzień, zwłaszcza w takie upalne dni, jak obecnie, nie lubię również stosować ciężkich kosmetyków, mocno odżywczych olejków i maseł, i w ogóle staram się unikać wszelkiego nadmiaru. W okresie letnim nie stosuję też kwasów, ani nic, co mogłoby działać drażniąco na skórę. Słońce już i tak wystarczająco ją wysusza, dlatego daję jej odpocząć od silniejszych kosmetyków. Od czasu do czasu sięgam po peeling i maseczki, ale to jest dodatek do mojej pielęgnacji. Gdy mam ochotę, lub czuję potrzebę, dodaję do nocnej pielęgnacji różne oleje, aby urozmaicić „dietę” mojej skóry i poprawić jej nawilżenie, ale na codzień koncentruję się na całkowicie podstawowych kosmetykach.

 

 

 

 

 

 

Lekkie nietłuste olejki, kosmetyki nawilżające, filtry

 

Nie wyobrażam sobie mojej letniej pielęgnacji bez ochrony przeciwsłonecznej. Nie unikam słońca na siłę, wręcz przeciwnie, bardzo je lubię, a wygrzewanie się na słońcu sprawia mi przyjemność, dlatego tym bardziej codziennie sięgam po krem z filtrem. Mam ich kilka, niektóre lubię bardziej, inne mniej. Obecnie najczęściej sięgam po krem arganowy 100% Pure, bo chcę już go wykończyć (tutaj przeczytacie dlaczego akurat ten krem nie wpasował się zbyt dobrze w moje potrzeby), ale od czasu do czasu nie mogę się powstrzymać przed zastosowaniem bardziej lekkich kremów, jak lekki fluid Anthelios XL LaRoche-Posay czy krem Coola. Dodatkowo używam mojego ulubionego kremu koloryzującego BareMinerals, dla wyrównania kolorytu cery i większego nawilżenia (czasami przy nim odpuszczam sobie krem z filtrem, bo ten kosmetyk też ma działanie przeciwsłoneczne, choć wiem, że to niekoniecznie wystarczy). Jak bardzo go lubię pisałam już tu. No i nie zapominam oczywiście (no czasami zapominam…) o serum z witaminą C, które wspomaga działanie filtrów i przeciwdziała szkodliwym skutkom promieniowania.

 

Moją wieczorną pielęgnację mocno wspomagają dwa kremy z Organique – krem na noc i krem pod oczy z serii Eternal Gold. Ten pod oczy zdarza mi się stosować również na dzień, choć przyznam szczerze, że w porannych godzinach często o nim zapominam. Ten zestaw kremów dostałam w prezencie od mojego prawie-męża i choć lekko się zdziwiłam, że przyniósł mi kosmetyki do cery dojrzałej (nawet przez chwilę rozważałam, czy nie powinnam się obrazić…), to jednak wypróbowałam, bo przecież pielęgnację powinno się dopasować do cery, a nie do wieku. I jako nocna pielęgnacja te dwa kremy sprawdzają się u mnie świetnie. Krem na noc jest mocno odżywczy i nawilżający, ale nie przesadnie tłusty. Krem pod oczy jest delikatny i pięknie łagodzi te wrażliwe rejony twarzy. Z przyjemnością używam obu kremów.

 

Jak już pisałam, nie lubię zbytnio nakładać na siebie oleistych produktów w tak upalne dni, dlatego do pielęgnacji ciała latem w ciągu dnia sięgam po suchy olejek Nuxe. Nie pozostawia on tłustej warstwy na skórze, dobrze się wchłania, ale też skutecznie nawilża skórę, która przecież latem szczególnie wymaga tego nawilżenia. Mój olejek ma w sobie błyszczące drobinki i nadaje skórze odrobinę złotego blasku. Aby wzmocnić nawilżenie, bardziej treściwe masełka stosuję co kilka dni na noc, a po Huile Prodigieuse sięgam za dnia.

 

 

Nie zapominam również o nawilżaniu ust. W każdej części domu mam porozkładane balsamy do ust i nawilżające pomadki. Pomadkę mam w torebce, w plecaku, w kieszeni kurtki, w kuchni, w sypialni… gdzie tylko się da. Szczególnie lubię pomadkę z peelingiem Sylveco, która pięknie pachnie i jest słodziutka 😉 oraz balsamy Weledy, o których pisałam tutaj.

 

 

Hydrolaty, toniki i woda termalna

 

Produktami, które wspomagają letnie nawilżanie, ale też mają super przyjemne chłodzące działanie, są hydrolaty, toniki i woda termalna. Największą przyjemność i ulgę w upalny dzień przynosi mi woda termalna Uriage. Był taki czas, gdy sięgałam po nią codziennie rano i wieczorem, zamiast toniku, teraz natomiast woda jest zazwyczaj dodatkiem na taki ciepły czas, a bazę codziennej pielęgnacji, a raczej tonizacji, stanowią hydrolaty. Wody kwiatowe działają dobroczynnie na cerę i warto się z nimi zapoznać. Najbardziej lubię stosować hydrolat lawendowy, różany i neroli.

 

 

Moją pielęgnację mocno wspomagają duże ilości wody z cytryną i zielonych koktajli, na przykład takich jak ten tutaj. Nie zapominam też o codziennej porcji świeżych owoców, których o tej porze roku chyba nie da się nie jeść (owoce rządzą!!! 🙂 ).

 

W ciągu dnia dorzucam do tego wszystkiego tusz do rzęs, róż na policzki i jestem gotowa na podbój eee… podwórka i naszego wsiowego sklepiku (bo na codzień dalej się nie ruszam 😉 ). Ale przynajmniej czuję się pięknie 😉