Naturalne kosmetyki, Pielęgnacja, Uncategorized

Midnight Recovery Concentrate Kiehl’s – Pielęgnacyjny koncentrat na noc. Czy warto kupić to słynne serum?

Hej 🙂

 

 

Usłyszałam o nim na długo przed tym, gdy zdecydowałam się je kupić. Początkowo uznałam, że cena jest zbyt wysoka i nie miałam zamiaru zbytnio się nim interesować. Gdy jednak coraz częściej trafiałam całkiem przypadkiem na pozytywne opinie kobiet, które były zachwycone działaniem tego serum, postanowiłam, że muszę je wypróbować. Jeśli jesteście ciekawe, czy serum Midnight Recovery Concentrate jest moim zdaniem warte swojej ceny, to zapraszam do czytania.

 

 

Midnight Recovery Concentrate Kiehl’s, czyli Pielęgnacyjny koncentrat na noc to produkt o konsystencji lekkiego olejku, który ma za zadanie regenerować i odnawiać skórę przez noc. Serum ma sprawić, że stanie się ona gładsza i zdrowsza, a efekty mają być widoczne już po jednym użyciu. Serum jest przeznaczone na noc tak, aby miało możliwość wykorzystać naturalne zdolności skóry do odnowy w godzinach nocnych i maksymalnie je wspomagać.

 

 

Skład:

Caprylic/Capric Triglyceride, Dicaprylyl Carbonate, Squalane, Rosa Canina Fruit Oil, Evening Primrose Oil, Jojoba Seed Oil, Coriander Seed Oil, Tocopherol, Lavender Oil, Pelargonium Graveolens Flower Oil, Linalool, Rosemary Leaf Oil, Citronellol, Geraniol, Lavandula Hybrida Oil, Cucumber Fruit Extract, Turmeric root Extract, Limonene, Citral, Sclareolide, Rose Flower Oil, Jasmine Extract, Sunflower Seed Oil

 

 

 

 

Jak sprawdziło się u mnie to serum i czy rzeczywiście daje tak spektakularne efekty? Trochę trudno w to uwierzyć, ale rzeczywiście efekt jest widoczny już po pierwszym użyciu. Skóra jest bardziej gładka i promienna. W moim przypadku może to być efekt zawartego w koncentracie oleju z dzikiej róży, bo ten składnik w innych serach również miał takie właśnie natychmiastowe upiększające działanie na moją skórę.

 

 

Serum używa się niezwykle przyjemnie. Ma piękny delikatny, relaksujący zapach. Serum ma bardzo lekką konsystencję i bardzo dobrze się wchłania. Jest również wydajne – wystarczą dosłownie 2-3 kropelki na całą twarz. Nakładanie go na twarz wieczorem może stanowić taki nasz mały codzienny rytuał. Najbardziej lubię nakładać je na twarz lekko zwilżoną hydrolatem (najczęściej lawendowym).

 

Midnight Recovery Concentrate będzie jak najbardziej odpowiednie dla cery tłustej i mieszanej, po pierwsze ze względu na lekką konsystencję, po drugie z powodu zawartości olejku lawendowego, który ma działanie antybakteryjne i regulujące. W przypadku bardziej przesuszonej cery bez problemu można stosować je pod krem nawilżający (co mi również od czasu do czasu się zdarzało). Uwaga jednak, bo serum potrafi wywoływać podrażnienia na wrażliwych cerach. U mnie nic takiego nigdy się nie wydarzyło – a wręcz przeciwnie, serum to przynosi mojej skórze ukojenie.

 

 

Minusem jest zdecydowanie cena tego produktu. Za moją buteleczkę o pojemności 30 ml trzeba zapłacić 174 złote. To dużo, ale też  kosmetyk jest naprawdę bardzo wydajny. Używałam go przez rok (teraz została dosłownie odrobinka). I choć nie używałam go codziennie, to i tak wynik jest niezły.

 

A dlaczego przestałam stosować to serum codziennie? Chyba jedynie przez pierwsze 2-3 miesiące sięgałam po ten produkt niemal każdego wieczoru. Jednak po pewnym czasie zauważyłam, że efekty są lepsze, gdy stosuję serum na przykład jedynie 2-3 razy w tygodniu. Nie wiem, czy to jest kwestia mojej skóry, czy po prostu podczas codziennego używania przestawałam doceniać dobry wygląd skóry, za to gdy robiłam przerwy, to bardziej zauważałam efekt? Nie jestem kosmetologiem i nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć sobie na to pytanie 😉 (może jakiś kosmetolog się wypowie?). Niezależnie od tego w moim przypadku bardziej sprawdzało się stosowanie serum mniej więcej co trzy dni.

 

 

 

 

Czy zatem warto sięgnąć po ten produkt? Jeśli bez problemu stać Was na taki kosmetyk, to uważam, że jak najbardziej warto, zwłaszcza że ze względu na wydajność, miesięcznie nie wychodzi to tak dużo. Na stronie Kiehl’s można również kupić jeszcze większą buteleczkę o pojemności 50ml.

 

 

Jeśli jest to jednak dla kogoś kwota przerażająca (przyznam, że jeśli miałabym je teraz zamówić, to na pewno ręka by mi mocno zadrżała podczas robienia przelewu 😉 ), to na pewno warto rozejrzeć się za produktem, który może te serum godnie zastąpić. Ja na przykład rozważam obecnie zakup na jego miejsce serum przeciwzmarszczkowego Biolaven (które możecie znaleźć na przykład tutaj), które również w składzie zawiera między innymi olejek lawendowy i skwalan, a kosztuje jedynie około 30 złotych. Drugim godnym zastępcą moim zdaniem może być serum rozświetlające Iossi (do kupienia tutaj), które już stosowałam i byłam nim zachwycona (a w składzie ma właśnie olej z dzikiej róży i inne cenne oleje oraz witaminę C). To już trochę większy wydatek, bo 89 złotych za 30 ml, ale również jest dość wydajne. Kusi mnie też serum naturalnie wygładzające Resibo (w składzie również mój ukochany olejek lawendowy i wiele wspaniałych olejów) oraz jego świetne opinie w internecie. Tu już jednak koszt to 129zł (serum znajdziecie na przykład tutaj). Nadal jednak jest to mniej niż zapłacimy za serum Kiehl’s.

 

 

Ja zatem prawdopodobnie zdecyduję się na jeden z powyższych produktów. A może na razie pozostanę po prostu przy moim oleju z pestek malin. Już tutaj pisałam, jak świetnie sprawdza się on w przypadku mojej cery. A w połączeniu z jakimś środkiem nawilżającym z powodzeniem zastępuje najlepsze sera, a efekt jest zbliżony (!) do tego, który daje serum Kiehl’s. No ale niestety ciekawość nowych  produktów jeszcze często u mnie zwycięża nad zdrowym rozsądkiem 😉

 

 

 

Znacie serum Kiehl’s? A może jakieś inne serum świetnie się u Was sprawdza?