Makijaż, Naturalne kosmetyki, Pielęgnacja, Ulubieńcy, Uncategorized

Moi ulubieńcy maja 2017 (kosmetyczni i niekosmetyczni)

Hej:)

 

 

Jeśli każdy kolejny miesiąc mija mi tak niepostrzeżenie, że aż nie mogę w to uwierzyć, to chyba znaczy że zaczynam się starzeć. Ten wpis piszę już od dobrych czterech dni i jakoś do tej pory nie mogłam go skończyć. A teraz na dodatek zachmurzyło się strasznie i zaraz chyba lunie deszcz, więc światło nie sprzyja moim zdjęciom. Jednak moi ulubieńcy są na tyle fajni, że nawet nienajlepsze zdjęcia powinny oddać ich urok. Zapraszam do dalszej części wpisu na moich ulubieńców maja 2017.

 

 

 

  • Buty meliski

 

Zacznę od ulubionego ulubieńca 😉 czyli czegoś, bez czego nie wyobrażam sobie takich ciepłych dni, które pojawiły się w tym miesiącu. I nie nie jest to ani krem z filtrem, ani pomadka, a buty. Już w ulubieńcach kwietnia (wpis z ulubieńcami tutaj) wspominałam, że znalezienie wygodnych butów, to dla mnie duży problem. A buty ładne i wygodne to w moim przypadku zbiór rozłączny (tak to się chyba nazywało? 🙂 ). O tych butach nie będę się zbyt dużo rozpisywać – są przede wszystkim super wygodne (bardzo rzadko im się zdarza powodować u mnie obtarcia – w tym miesiącu jeszcze do tego nie doszło), bardzo mi się podobają, są przewiewne i łatwe do czyszczenia. Cały rok nie mogłam się doczekać, kiedy wreszcie będę mogła je założyć. Podobają mi się do tego stopnia, że rozmyślałam nad kupieniem ich w innym kolorze, ale jednak cena mnie zniechęca. Mój model to Melissa Campana Papel VII w kolorze złota.

 

 

 

 

 

  • Pomadka Tata Harper Be Adored Lip Treatment

 

Pisałam już o niej tutaj. Pomadka świetnie nawilża i odżywia usta, nadając im przy tym delikatny czerwony odcień. Pomadka ma mieć działanie odmładzające – nie wiem, czy odmładza, ale usta na pewno wyglądają pięknie. Efekt nawilżonych, odżywionych ust utrzymuje się w moim przypadku przez kilka godzin, więc to całkiem nieźle zważywszy na to, że moje usta mają tendencję do mocnego przesuszania. Samo używanie tego pięknego i pachnącego kosmetyku jest przyjemnością.

 

 

 

 

 

  • Tonujący balsam do ust Weleda

 

To kolejny produkt do ust, który w tym miesiącu stosuję zamiennie z pomadką Tata Harper, gdy nie chcę mieć czerwonego odcienia na ustach, a coś nieco jaśniejszego. O balsamach tonujących Weleda pisałam tutaj. To tańsze kosmetyki, niż pomadki Tata Harper, o nieco delikatniejszym działaniu, nie tak odżywcze, ale równie przyjemne w stosowaniu. Nadają ustom delikatne zabarwienie i bardzo ładny połysk, niczym fajny błyszczyk do ust, a jednocześnie nawilżają skórę. Mam aż trzy egzemplarze tego balsamu do ust i od kiedy je kupiłam chyba ani razu nie użyłam kolorowej pomadki do ust. To są świetne, delikatne, takie wakacyjne produkty. Do normalnych szminek pewnie wrócę dopiero jesienią 😉

 

 

 

 

 

 

  • hydrolat lawendowy Your Natural Side

 

Używam go prawie cały czas od kiedy go otworzyłam, mimo że lubię zmiany (i nadal uwielbiam moją wodę różaną). Ten hydrolat jednak idealnie wpisuje się w moje obecne potrzeby, a przy tym ma piękny lawendowy (mój ukochany!) zapach. Właściwie to olejek lawendowy i hydrolat lawendowy są dobre niemal na wszystko 😉 Ja stosuję go rano i wieczorem, zamiast toniku. Czasami przecieram twarz wacikiem, ale częściej po prostu rozpylam go na twarz i na taką wilgotną skórę nakładam resztę moich specyfików. Ten, który posiadam obecnie ma całkiem fajną szklaną buteleczkę z atomizerem, co ułatwia jego nakładanie. Używanie tego produktu ma również w moim przypadku działanie uspokajające i relaksujące 😉

 

 

 

 

 

 

  • serum rozświetlające z witaminą C Liq CC

 

Te serum jest zdecydowanym ulubieńcem ostatnich trzech miesięcy, dlatego poświęciłam mu już oddzielny wpis, który możecie przeczytać tutaj. Odsyłam do tego wpisu, bo zawarłam w nim chyba wszystko, co mam do powiedzenia o tym produkcie. A w dużym skrócie, to jest to świetny produkt z witaminą C. Ma przyjemną, lekko wodnisto-oleistą konsystencję, szybko się wchłania i co najważniejsze daje dobre efekty. Skóra po zastosowaniu tego serum jest bardziej wygładzona, bardziej napięta a koloryt jest wyrównany. Lekko rozjaśnia skórę i sprawia, że wygląda ona zdrowiej i piękniej.

 

 

 

 

 

  • książka Skóra, azjatycka pielęgnacja po polsku Barbary Kwiatkowskiej

 

Ta książka to moim zdaniem świetna pozycja dla wszystkich początkujących miłośniczek pielęgnacji. Zawiera podstawowe informacje na temat skóry i skutecznej pielęgnacji. Jeśli nie czujesz się zbyt pewnie w dziedzinie kosmetyków i dbania o skórę, to ta pozycja na pewno uzupełni i braki wiedzy i pomoże wprowadzić odpowiedni plan pielęgnacji dostosowany do Twoich potrzeb. Książkę też bardzo przyjemnie i szybko się czyta. Jest to zatem również dobra pozycja, jeśli szukacie czegoś ciekawego do przeczytania podczas urlopu.

 

 

 

 

  • herbatka ziołowa Skrzyp i Pokrzywa Sante

 

I ostatnim już ulubieńcem jest herbatka ziołowa skrzyp i pokrzywa o smaku guawy. Piję ją ostatnio, gdy mam czas, aby przez chwilkę się zrelaksować. Muszę przyznać, że jest to jeden ze sposobów na ograniczenie ilości wypijanej kawy, bo zauważyłam, że czasami sięgam po kawę nie wtedy, gdy chcę się ożywić, lecz właśnie uspokoić i zrelaksować. A to z tego powodu, że picie kawy jest takim rytuałem i kojarzy mi się właśnie z chwilą dla siebie, z czasem na książkę lub komputer. W tym przypadku dużo lepiej jednak sprawdzają się herbatki ziołowe. Ta herbata przy okazji ma dobroczynny wpływ na zdrowie i wygląd, między innymi poprawia stan włosów, skóry i paznokci.

 

 

 

 

I to już wszyscy ulubieńcy minionego miesiąca, choć gdybym miała się dłużej zastanawiać pewnie znalazłabym jeszcze kilka bardzo fajnych produktów. Na razie jednak zatrzymam się na tych. Znacie moich ulubieńców?

BUZIAKI!!! 🙂

 

 

 

 

 

 

 

 

 

  • Mi serum Liq CC średnio pasowało 🙁 Buty śliczne 🙂

    • Dorota

      A miałaś tę samą wersję, co ja? Ja się zawsze zachwycam tymi butami, gdy mam je na nogach – nawet mimo tego, że teraz noszę je praktycznie codziennie 😉

      • Buteleczka była bardzo podobna (nie mam go już, bo tak mnie wkurzalo, że wrzuciłam), ale wydaje mi się, że to była wersja rich. Bardzo ciężka na twarzy, kleista i o dziwnym zapachu …:(

        • Dorota

          O to pewnie to drugie, bo to moje jest lekko oleiste, ale bardzo dobrze się wchłania. Może stąd też różnica w odczuciach 😉 choć wiadomo, każdy kosmetyk może się inaczej zachowywać u innych osób 😉

  • Uwielbiam hydrolat lawendowy, ja swój robię sobie sama 🙂

  • Buty cudne! 🙂

    • Dorota

      Dziękuję 🙂