Naturalnie z pudełka październik 2017

Hej,

 

Jeśli wolisz oglądać i słuchać, to od razu odsyłam tutaj. Ale jeśli jesteś blogomaniakiem i wolisz słowo pisane oraz zdjęcia, to poniżej przedstawię zawartość październikowej edycji jedynego w swoim rodzaju boxu z naturalnymi kosmetykami, czyli Naturalnie z pudełka 🙂 Jak zwykle jestem lekko opóźniona w stosunku do kanału YT, bo otwieranie robię „na żywo”, a dopiero później zabieram się za zdjęcia i wpis na blogu.

 

 

Pudełeczko, jak zawsze, zachwyciło mnie swoją zawartością. W zasadzie nie tylko mnie, ale nawet moje dzieci. Choć to ostatnie właściwie nie jest takie trudne, bo one zazwyczaj cieszą się ze wszystkiego, co nowe, nawet jeśli nie wiedzą, co to jest. Po zastanowieniu, ja chyba mam tak samo, jak one…

 

Przejdę do konkretów. Bo taka konkretna dziś jestem 😉

 

 

Pierwszym z kosmetyków w październikowym pudełku jest oczyszczająco-mineralizujący peeling LessIsMore Enklare z solą himalajską o wartości 69 złotych. Peeling pachnie po prostu PRZEpięknie. Starsza córka schowała go sobie na półkę i nie chce mi oddać… Jest to peeling do pielęgnacji całego działa, a oprócz złuszczania, ma też właściwości nawilżające. Ma wygląd puszystego jasnoróżowego kremu i … czy wspominałam jak pięknie pachnie?

 

 

 

Drugim kosmetykiem w pudełeczku jest coś do makijażu 🙂 Co mnie oczywiście bardzo cieszy. Chociaż zaraz, ja niespecjalnie lubię się malować. No niby tak, ale naturalne kosmetyki do makijażu zawsze mnie bardzo cieszą. Lubię je kolekcjonować (no i co teraz z moim minimalizmem?). Mi trafił się puder Velvet HD Earthnicity, czyli puder matująco-utrwalający o właściwościach niemal photoshopa 😉 A znaczy to po prostu, że ten puder ma zacierać drobne linie, zmarszczki i niedoskonałości oraz redukować widoczność porów. Oczywiście jeśli będzie to czynił, to nie będę miała nic przeciwko. Koszt tego niewielkiego słoiczka, to około 20 złotych. A w pudełku mogłyście trafić jeszcze na puder rozświetlający.

 

 

 

 

Na widok kolejnego produktu niemal podskoczyłam z radości (a przy moim flegmatycznym charakterze, to naprawdę wiele znaczy :)). Do październikowego pudełka trafił bowiem twardy szampon! Mój nie-mąż po obejrzeniu filmiku (do czego go oczywiście zmuszam) zapytał jedynie lekko skonsternowany: yyy… co to jest twardy szampon??? Sądząc po jego minie teraz to już całkiem skazał na straty te naturalne kosmetyki i mnie przy okazji i wydaje mi się, że będzie się przed nami bronił jeszcze bardziej niż wcześniej (a o jego sceptycznym nastawieniu pisałam już tutaj). Ale mnie twardy szampon z Le Cafe de Beaute niezmiernie cieszy, bo zawsze z wielkim żalem oglądałam u innych szampony w kostce z Lusha, do których nie mam dostępu. Szamponik jest przepiękny, pachnie cudownie (słodko, kwiatowo i miło) i jest różowiutki 🙂 I jest twardy 🙂 Wartość tej pięknej kosteczki to 15 złotych.

 

 

 

Na kolejnym zdjęciu widać ręcznie robione naturalne mydło MIDO Kosmetyki Naturalne. Bardzo ładnie ta kostka „domowego mydła” wygląda, choć szkoda, że tak fajnie już nie pachnie. Ale mydełko na pewno jest mocno nawilżające – ma wyrównywać równowagę hydrolipidową skóry, pielęgnować, nawilżać i chronić. Takie mydełko kosztuje 19,90 zł. I oczywiście moje córki już je sobie przywłaszczyły. Ale spróbuję odbić je w nocy, gdy zasną…

 

 

 

Na koniec jeszcze w pudełku znalazła się maska do włosów na bazie niebieskiej glinki Fitokosmetik. Niewielka saszetka wystarczy pewnie na 2-3 użycia, a jej wartość to 5 złotych. Maska, a raczej jej składniki mają wnikać głęboko w strukturę włosa i wzmacniać je oraz sprawiać, że będą gęste i błyszczące. Dodatkowo maseczka zawiera jony srebra, biały olej morwy i propolis, które mają wzmacniać i uszczelniać włosy, nadawać im elastyczność i objętość. Nie jestem pewna, czy to będzie działało, ale musicie przyznać, że przynajmniej brzmi zachęcająco 😉

 

 

 

 

 

Na koniec jeszcze kilka próbek oraz dwa kody rabatowe. I muszę po raz kolejny przyznać, że pudełeczko mnie nie rozczarowało. Już nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła w spokoju wypróbować wszystkie te kosmetyki (w spokoju, czyli bez wiszących na mnie kochanych dzieci). I teraz z jeszcze większą niecierpliwością będę czekać na kolejne pudełko 🙂

 

PA!!! 🙂