Paletka RMS Beauty Signature Set Mod Collection

Hej 🙂

 

 

Bez zbędnych wstępów przejdę do pisania tego wpisu, bo obawiam się, że zanim go skończę, paletka nie będzie się już kompletnie nadawała do fotografowania z powodu zbytniego zużycia. Po prostu lubię ją na tyle, że jej używam (tak, używam, a nie w przypadku każdego mojego kosmetyku makijażowego jest to tak oczywiste). Żałuję bardzo, że nie wpadłam na pomysł sfotografowania jej, gdy jeszcze była piękna i młoda. Ale stan lekkiego zużycia potwierdza jedynie fakt, że to jest dobry produkt, który bardzo lubię.

 

 

Paletka RMS Beauty Signature Set jest zestawem czterech produktów kolorowych i jednego pielęgnacyjnego. Choć ja z powodzeniem mogłabym każdy z tych kosmetyków nazwać pielęgnacyjnym, tak przyjemne są ich składy. Marka stworzona przez niesamowitą Rose Marie Swift niesie ze sobą wartości, z którymi i ja mogę się utożsamić. Według marki bowiem wszystko, co nakładamy na skórę powinno być „żywe” i mieć jak najwięcej składników aktywnych. RMS Beauty sięga nie tylko po czyste, organiczne składniki, ale też olbrzymią wagę przykłada do tego, aby były one najwyższej jakości.

 

 

Kosmetyki kolorowe marki RMS Beauty są wypakowane po brzegi składnikami mocno odżywczymi. Nie bez powodu zatem, przy każdym użyciu, mam odczucie nakładania na siebie produktu pielęgnacyjnego.

 

 

 

 

 

Sama paletka ma niewielkie rozmiary. Jest cudnie biała, prosta, bez zbędnych zdobień czy elementów. Zawiera w sobie pięć produktów marki, które możemy również kupić oddzielnie w opakowaniach w ich standardowych rozmiarach. Dzięki tej paletce do makijażu mamy zatem możliwość zapoznać się z pięcioma różnymi kosmetykami RMS Beauty, a że są to bardzo kremowe i bardzo wydajne produkty, to zdecydowanie polecam taką opcję, jeśli jeszcze tej marki nie znacie.

 

Paletki Signature Set dostępne są w kolekcjach Mod i Pop. W moje ręce trafiła Mod Collection, przede wszystkim z powodu odcieni pomadek.

Paletka Mod RMS Beauty zawiera następujące produkty:

  • master mixer
  • living luminizer
  • pomadkę lip2cheek w odcieniu smile
  • pomadkę lip2cheek w odcieniu spell
  • simply cocoa lip & skin balm

 

Opiszę Wam zatem pokrótce wszystkie te produkty, a następnie napiszę o wadach i zaletach paletki (tak, pomimo całego mojego uwielbienia do niej znalazłam w niej również wady). Na początek jeszcze muszę Was uprzedzić, że mnie, jako bardzo nie-zawodowej fotografce wcale nie było łatwo uchwycić kolory tych kosmetyków (zwłaszcza ta koralowa pomadka jest zdecydowanie delikatniejsza, a raczej mniej czerwona niż na moich zdjęciach).

 

 

 

Każdy z kolorowych produktów w paletce otrzymujemy w ilości 1,1 g, a balsam ma zawartość 1,5 grama. Pierwszy spośród produktów w paletce Mod to Master Mixer. Master Mixer to jeden z tych uniwersalnych produktów RMS Beauty, dla którego możemy znaleźć różne zastosowania. To produkt wielozadaniowy, który spełni się w roli rozświetlacza, cienia do powiek czy jako błyszczyk na usta. Możemy Master Mixer stosować oddzielnie. Możemy go również dodawać na wierzch innych produktów, np na pomadkę lub cień do powiek, aby dodać te wyjątkowe rozświetlenie. Jest to delikatnie złoto-brązowy produkt. Na ciele daje efekt złotego, ciepłego rozświetlenia. Taki troszeczkę rose-gold. Na moich tłuściutkich 😉 powiekach wymaga dodatku pudru, inaczej nie zostaje na nich zbyt długo, ale w moim przypadku jest to normalne przy każdym kremowym produkcie.

 

Kolejny produkt w palecie, czyli Living Luminizer jest obecnie moim ulubionym rozświetlaczem. Może być on dobrym wyborem dla wszystkich tych, z Was, które nie lubią rozświetlających drobinek w rozświetlaczach. On po prostu ich nie posiada. Dzięki temu efekt rozświetlenia może być bardzo subtelny. A jeśli mamy ochotę zaszaleć, to oczywiście nałożony grubszą warstewką na pewno nie da się nie zauważyć. Zachwyca mnie w nim właśnie ten naturalny efekt. Dodatkowo, jak na produkt kremowy, nie jest on bardzo tłusty, nie przeszkadza na skórze i nałożony delikatnie, nie ściera kosmetyku, na który go nakładamy. Chciałabym tu dać jakieś piękne, poetyckie porównanie, ale nic mądrego mi nie przychodzi do głowy… może poza leśną nimfą wychodzącą rankiem z jeziora, na której skórze odbijają się pierwsze promienie słońca… Aż mi się słabo zrobiło od tego przesadzonego porównania, ale Wy mi je na pewno wybaczycie, bo w końcu nie jestem tu po to, aby zachwycać Was pięknymi słowami. Raczej po to, aby pokazywać Wam zachwycające kosmetyki 😉

 

 

 

 

Dwie pomadki przeznaczone do ust i policzków, czyli lip2cheek w kolorach smile i spell to moi kolorowi ulubieńcy. Pomadka w odcieniu Smile jest tą, która znika z mojej paletki w zastraszającym tempie. Jest to przepiękny koralowy róż, taki soczysty, żywy i mocno wakacyjny (choć nie rozstaję się z nim również teraz, wręcz przeciwnie, nadaje koloru tym zimnym ponurym dniom). Spell natomiast jest delikatniejszym kolorem. To taki cielisty, brudny róż (moje oko mówi, że więcej w nim brudnego niż różu). Obydwie nadają się bez problemu zarówno na usta, jak i policzki. Na usta nakładam je cały czas, gdy tylko paletkę mam pod ręką. Są przyjemnie kremowe i nawilżające i z powodzeniem zastępują balsam pielęgnacyjny. Jeśli nakładam je na policzki, to czasami lubię je leciutko przypudrować, aby lepiej się trzymały na skórze. Tak, jak inne kosmetyki RMS Beauty, i te właśnie pomadki mają zaskakujące zdolności stapiania się ze skórą, dzięki czemu efekt na policzkach jest bardzo naturalny i świeży.

 

Jeśli natomiast chcę odrobinę zmiękczyć kolor tych pomadek i i dodać więcej błysku, na wierzch nakładam ostatni z produktów z paletki, czyli simply cocoa lip & skin balm. Jest to już typowo pielęgnacyjny produkt, nawilżający, odżywczy. Przyjemnie zmiękcza usta. Może być również nakładany na całą twarz oraz okolice oczu, ale do tego zupełnie go nie stosuję. Jeśli moje usta są wyjątkowo przesuszone, to wmasowuję w nie balsam, a dopiero po chwili nakładam kolorową pomadkę.

 

 

A zatem, co mi w nim nie pasuje i co mi przeszkadza? Cena 😉 Za taką kwotę można kupić na przykład dwie spore paletki sypkich naturalnych cieni, po 10 cieni każda… Choć ja sobie tłumaczę, że jeśli cenę (ok. 200 zł) podzielę na 5, to za każdy produkt wychodzi mi 50 złotych. Tu znowu, 50 złotych za takie maleństwa, to jednak dużo. Mimo wszystko produkty te są wydajne i używam ich dość regularnie od ostatnich kilku miesięcy, a starczą mi jeszcze spokojnie na jakiś czas. Z drugiej strony, nawet najtańszy kosmetyk, który odkładam do szuflady i w ogóle nie używam to strata pieniędzy. Ten jest w ciągłym użyciu i będzie to pewnie jeden z moich nielicznych kolorowych kosmetyków, które ujrzą denko. Ale nadal, zdaję sobie sprawę, że nie jest to mało.

 

Kolejny minus w moich oczach? Brak lusterka. Taka paletka aż się prosi o spakowanie do torebki i noszenie ze sobą wszędzie. Jak miło byłoby, gdyby miała w sobie choćby małe lustereczko. Choć może jego brak wynika z tej kremowości i dużej zawartości olejów i maseł, co zapewne wpływałoby negatywnie na wygląd lusterka. Ja bym jednak nie narzekała, gdyby takie lustereczko się w paletce pojawiło.

 

Trzecia sprawa, którą chętnie bym zmieniła, a przynajmniej narzekałam na to w początkowym czasie mojej przygody z paletą RMS Beauty, bo później już się przyzwyczaiłam i polubiłam. Zmieniłabym balsam na podkład un cover-up. Jeśli w zamierzeniu ta paletka miałaby w jakimś stopniu być zestawem takich flagowych produktów RMS, to po prostu brakuje tu ich chyba najbardziej znanego kosmetyku. Po podkłado-korektor sięgnęłam ostatnio oddzielnie i nie żałuję, że mam jego całe opakowanie, a jednak w jakiś sposób dobrze byłoby mieć w jednej paletce zestaw, który mógłby już swobodnie starczyć na wykonanie całego makijażu twarzy. Choć wtedy pewnie narzekałabym, że w paletce nie ma jeszcze pudru… 😉

 

 

 

A co w tej palecie lubię? Wszystko 😉 Przede wszystkim uwielbiam ją za jej wielofunkcyjność i za to, że zdecydowanie przyspiesza moje poranne szykowanie się. Uwielbiam w niej również to, że wszystkie produkty możemy bez najmniejszego problemu nakładać palcami i nie potrzebujemy do niej kompletnie żadnych strasznych narzędzi (mam na myśli pędzle oczywiście). Lubię ją za to, że jest idealna dla takich laików, jak ja – można ją rozcierać do woli, a zatem nie ma możliwości, żeby nałożyć za dużo i wyglądać dziwnie. Hmm oczywiście, że jest taka możliwość, żeby nałożyć za dużo i wyglądać dziwnie, ale chyba wiecie, co mam na myśli? Jeśli tylko dysponujecie lusterkiem i w miarę dobrym światłem, to w momencie, gdy zauważycie, że przesadziłyście, wszystko można bez problemu naprawić. Konsystencja tych produktów pozwala na to, aby z nimi bez problemu pracować.

A najbardziej chyba w produktach RMS Beauty lubię to, że efekt, jaki zostawiają na skórze jest niezwykle naturalny i delikatny. One po prostu mają wydobywać nasze naturalne piękno i je podkreślać, pomagać kobietom czuć się dobrze we własnej skórze, a nie ją zakrywać i zmieniać o 180 stopni.

 

 

 

Poniżej jeszcze kilka zdjęć na skórze, w różnym świetle, tak, aby jak najlepiej pokazać Wam, jak te kosmetyki zachowują się w rzeczywistości. Choć, jak pisałam wcześniej, ciężko było mi uchwycić cały ich urok.

 

 

 

Moją paletkę kupiłam w sklepie internetowym Warsztat Piękna (jest to dokładnie ta paletka), więc sklep mogę Wam jak najbardziej polecić. W innych miejscach nie zamawiałam. Zresztą sklep i jego obsługa wywiera na mnie pozytywne wrażenie za każdym razem, gdy tylko zdecyduję się coś u nich kupić, więc nie mogę Wam o nim nie wspomnieć 🙂

 

 

 

 

Na koniec jeszcze zostawię Wam skład tej paletki na wypadek, gdybyście chciały go sobie obejrzeć. I to kolejna rzecz, którą lubię w tego typu kosmetykach – skład jest łatwy do rozszyfrowania, nawet gdy nie mamy zbyt wielkiej wiedzy o składnikach kosmetycznych.

 

Skład Mod collection:

master mixer (1.1g/.035oz) : *Cocos Nucifera (Coconut) Oil, *Cera Alba (Beeswax) (Cire d’abeille), *Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, *Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, Silica, Tocopherol (non-GMO), *Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Extract, Mica, May Contain [+/-]: Titanium Dioxide (CI77891), Iron Oxides (CI 77491, CI 77492, CI 77499). living luminizer (1.1g/.035oz): *Ricinus Communis (Castor) Seed Oil, *Cocos Nucifera (Coconut) Oil, *Cera Alba (Beeswax) (Cire d’abeille), Tocopherol (non-GMO), *Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Extract, May Contain [+/-]: Titanium Dioxide (CI77891), Mica. lip2cheek (2×1.1g/.035oz): *Cocos Nucifera (Coconut) Oil, *Ricinus Communis (Castor) Seed Oil, *Cera Alba (Beeswax) (Cire d’abeille), *Butyrospermum Parkii (Shea Butter) Fruit, *Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, *Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, **Buriti (Mauritia Flexuosa) Oil, *Copernicia Cerifera (Carnauba) Wax, Tocopherol (non-GMO), Helianthus Annus (Sunflower) Seed Oil, Propolis Extract, Centella Asiatica Extract, *Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Extract, May Contain: [+/-] Titanium Dioxide (CI 77891), Iron Oxides (CI 77491, CI 77492, CI 77499), Mica, Red 30 (CI 73360), Red 6 Lake (CI 15850). simply cocoa lip & skin balm (1.5g/.05oz): *Cocos Nucifera (Coconut) Oil, *Cera Alba (Beeswax) (Cire d’abeille), *Butyrospermum Parkii (Shea Butter) Fruit, *Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, *Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, *Buriti (Mauritia Flexuosa) Oil, Tocopherol (non-GMO), Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Propolis Extract, Centella Asiatica Extract, *Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Extract.