DIY, Domowe kosmetyki, Naturalne kosmetyki, Pielęgnacja, Uncategorized

Peeling enzymatyczny z Biochemii Urody, czyli DIY trochę inaczej

Hej:)

 

 

Jeśli interesuje Was naturalna pielęgnacja, to prawdopodobnie wcześniej czy później wpadniecie na pomysł stworzenia kosmetyków w domowym zaciszu. Do wielu przepisów (na całkiem skuteczne kosmetyki!) można użyć produktów, które akurat mamy w kuchni. Jednak można również skorzystać z oferty sklepów z półproduktami, dzięki którym możemy same stworzyć już bardziej skomplikowane wersje produktów. A przynajmniej takie, których nie stworzymy z miodu i cukru. Dziś pokażę Wam, jak pierwszy raz robiłam peeling enzymatyczny i jak bardzo mi się to podobało.

 

 

W tym wpisie pokazywałam Wam już moje ostatnie zakupy ze sklepu Biochemia Urody. To moje pierwsze zakupy u nich (choć myślę, że nie ostatnie). Wcześniej korzystałam już z innych stron z półproduktami i stworzyłam dzięki nim kilka swoich kosmetyków, ale z tego peelingu enzymatycznego jestem wyjątkowo zadowolona.

 

 

Produkty do stworzenia kosmetyku przychodzą do nas zapakowane w woreczki strunowe i w małe fiolki (w zależności od tego, co kupujemy). Wszystko jest dokładnie opisane, dlatego nawet jeśli nie macie pojęcia o kosmetyce (już nie wspomnę o chemii), to bez problemu we wszystkim się połapiecie. No jeśli mi się udało, to Wam też się uda 😉

Dodatkowo w zestawie otrzymujemy, w przypadku peelingu enzymatycznego, słoiczek i łyżeczkę.

 

 

Na stronie sklepu znajduje się bardzo dokładna instrukcja wykonania, więc nie będę jej tu powtarzać. A stworzenie tego peelingu jest tak proste, że tak naprawdę polega jedynie na mieszaniu, wstrząśnięciu i mieszaniu. Mimo to, może jednak przeczytajcie instrukcję, aby wiedzieć co, kiedy i dlaczego mieszać 😉

 

 

Na koniec wystarczy już tylko zapisać datę ważności na załączonej etykietce i można swobodnie korzystać z peelingu.

 

 

 

Peeling enzymatyczny z Biochemii Urody jest peelingiem w proszku. Niewielką porcję rozrabia się z wodą lub hydrolatem przed samym użyciem. Peeling zawiera koncentrat enzymów z miąższu ananasa i papai. Enzymy te mają rozpuszczać martwy naskórek oraz działać łagodząco na skórę. Dzięki proszkowej formie, enzymy zachowują trwałość.

 

Wybrałam zestaw do cery suchej i w jego skład, oprócz enzymów, wchodzą również:

  • koloidalna mączka owsiana
  • mączka ryżowa
  • kwas glicyryzynowy (ekstrakt z lukrecji)
  • masa perłowa
  • puder jedwabny

Wszystko oczywiście w proszku.

Jeśli chcecie wiedzieć, jakie są właściwości wszystkich tych składników, to odsyłam na stronę sklepu. Przeczytacie tam również, jak stosować produkt, jeśli macie cerę bardzo wrażliwą.

 

Peelingu użyłam na razie tylko raz, ale drobne zmiany już widzę. Wydaje mi się, że pewna ilość niezbyt fajnych skórek na nosie postanowiła mnie opuścić. Mam więc nadzieję, że wraz z regularnym stosowaniem poprawa będzie jeszcze większa.

 

 

Podsumowując, jeśli chcecie spróbować własnoręcznie stworzyć jakiś kosmetyk i myślicie o kupieniu półproduktów, to polecam ten właśnie peeling, bo jestem pewna, że sobie z nim poradzicie i nie zniechęcicie się do robienia kosmetyków w domu. Ja oczywiście trochę nawysypywałam tego proszku, ale i tak mi się bardzo podobało.