Makijaż, Naturalne kosmetyki, Uncategorized

Recenzja podkładu nawilżającego 100% Pure Fruit Pigmented Water Foundation odcień Creme

Hej:)

 

Podkład nawilżający Fruit Pigmented Water Foundation był jednym z pierwszych produktów 100% Pure, które trafiły do mojego domu. Kosztował niemało, zbierał same zachwyty w internecie, dlatego już z góry stwierdziłam, że na pewno to będzie mój ukochany podkład. Jeśli chcesz się przekonać dlaczego moje oczekiwania trochę zderzyły się z rzeczywistością, to zapraszam na recenzję tego produktu.

 

Od dawna już byłam zainteresowana marką kosmetyków naturalnych 100% Pure, oferującą naturalne, wegańskie kosmetyki zawierające w sobie pigmenty i wyciągi roślinne. 100% Pure proponuje nam produkty do pielęgnacji twarzy, ciała i włosów, a także kosmetyki do makijażu. Wodny podkład tej marki zapakowany jest w szklaną, bardzo ładną buteleczkę z pompką. Całość znajdowała się jeszcze w kartonowym opakowaniu, tak, jak inne produkty 100% Pure. Podkład jest bardzo wydajny, stosuję go już kilka miesięcy, a nie zużyłam jeszcze nawet połowy.

 

Fruit Pigmented Water Foundation moim zdaniem plasuje się gdzieś pomiędzy pielęgnacją a kolorówką. Jest to płynny, wodny podkład o konsystencji serum nawilżającego bardziej niż typowego fluidu. Producent informuje, że podkład zapewni wyrównanie kolorytu i delikatne krycie, niosąc jednocześnie w sobie moc antyoksydantów (resweratrol i kwas alfa-liponowy) oraz ukojenie i nawilżenie za sprawą aloesu, nagietka i zielonej herbaty.

 

 

No i niestety, ale przynajmniej w moim przypadku nie ma tu mowy o nawet najmniejszym kryciu. Nawet wszystkie kremy koloryzujące, które do tej pory stosowałam miały lepsze krycie. Wyrównanie kolorytu jest bardzo, baaardzo delikatne. Jest to zatem produkt raczej dla tych z bardzo ładną cerą. Kiedy pojawiają się u mnie krostki w większej ilości lub przebarwienia, to czuję się w nim jakbym była zupełnie niepomalowana. No a przecież po coś te podkłady stosujemy, prawda?

 

ALE muszę tu przyznać, że to jest mimo wszystko bardzo przyjemny produkt. I ja go naprawdę lubię. Po pierwsze za to, że nakładając go czuję się niemalże jakbym dostarczała mojej skórze witamin z zewnątrz;) Nawet czytając skład robi mi się przyjemnie i owocowo;) Dodatkowo skóra jest po nim wygładzona, nawilżona i wręcz rozświetlona. Jeśli miałabym ładniejszą cerę na codzień, mogłabym go bez problemu używać codziennie. A właściwie mogłabym już wtedy w ogóle się nie malować. Ale jako że jeszcze daleko mi do doskonałości (przynajmniej w kwestii skóry:)), to ten produkt nie jest dla mnie wystarczający. I tak, jak napisałam wcześniej traktuję go jako pewnego rodzaju serum, dodatkowe nawilżenie mojej cery, a czasami jako bazę pod bardziej kryjące podkłady.

 

 

Skład:

Aloe Barbadensis Leaf (Organic Aloe Juice)*, Extracts of Prunus Persica (Peach) Fruit, Prunus Armeniaca (Apricot) Fruit, Daucus Carota (Carrot) Sativa Root Punica Granatum (Pomegranate), Theobroma Cacao (Cocoa Bean) and Solanum Lycopersicum (Tomato) Fruit/Leaf/Stem, Zinc Oxide, Euterpe Oleracea Pulp (Acai) Oil, Punica Granatum (Pomegranate) Seed Oil, Resveratrol (Red Wine Resveratrol), Alpha Lipoic Acid, Tocopherol (Vitamin E), Oryza Sativa (Rice) Starch, Camellia Sinensis (Green Tea) Leaf Extract, Euphorbia Cerifera (Candelilla) Wax, Extracts of Rosmarinus (Rosemary) Officinalis Leaf, Origanum Vulgare (Oregano) Leaf, Thymus Vulgaris (Thymus) Flower/Leaf Extract, Vegetable Glycerine, Lonicera Caprifolium (Japanese Honeysuckle).

 

 

Jestem ciekawa, jakie Wy macie zdanie na jego temat. Może możecie go porównać z innymi podkładami tej marki? Ja mimo moich mieszanych uczuć co do tego podkładu, myśle o tym, aby wypróbować jeszcze inne ich produkty w tych ślicznych buteleczkach.