Makijaż, Naturalne kosmetyki, Pielęgnacja, Ulubieńcy, Uncategorized

Ten krem nawilża, matuje i wygładza. Recenzja naturalnego kremu nawilżającego Cosnature z nagietkiem

Hej:)

 

 

Ostatnio trafiam na same świetne naturalne kosmetyki. A może po prostu marki są coraz lepsze w tworzeniu naturalnych, dobrych i skutecznych zarazem produktów. Naturalny nawilżający lekko koloryzujący krem z nagietkiem Cosnature zachwycił mnie od pierwszego użycia. A że jest conajmniej trzy razy tańszy od jego innych naturalnych odpowiedników, których wcześniej używałam, to tylko dodatkowy argument, aby się z nim zapoznać. Tym bardziej, że na pewno nie jest od nich gorszy, a zastanawiam się nawet, czy nie lepszy. Koniecznie przeczytajcie dalszą część wpisu, bo ten krem zasługuje na chwilę uwagi.

 

O marce Cosnature wspominałam już w tym wpisie o naturalnych kosmetykach, które można kupić w supermarkecie Auchan. Cosnature to niemiecka firma, która produkuje naturalne, nietestowane na zwierzętach kosmetyki z certyfikatami ekologicznymi. Marka dba o jakość produktów, składniki w nich zawarte pochodzą z upraw ekologicznych, a jednocześnie mają to być kosmetyki dostępne dla każdego.

 

Krem z nagietkiem ma intensywnie nawilżać, zapobiegać utracie wilgoci. Jednocześnie powinien wspierać naturalne funkcje skóry, dzięki zawartości oleju z nagietka, oleju migdałowego, słonecznikowego, babassu i witaminy E. Zawiera odbijające światło pigmenty, które mają sprawić, że skóra będzie wyglądała na bardziej gładką i jednolitą. Krem ma zniwelować drobne niedoskonałości, nadać zdrowy odcień i pozostawić skórę matową. W tubce mamy 50 ml, a cena to niecałe 30 zł. Dostaniecie go na pewno również w Drogerii Natura, w Hebe oraz w mniejszych sklepach internetowych.

 

Moim pierwszym spostrzeżeniem było to, że krem jest bardzo lekki i rzeczywiście świetnie i bez problemu się wchłania. Przy mojej jasnej cerze wydawał się lekko za ciemny, ale on się naprawdę ładnie stapia ze skórą i jakby dopasowuje do kolorytu cery. Skóra nabiera zdrowego kolorytu – moja wygląda, jakby złapała odrobinkę dosłownie promieni słonecznych, ale efekt jest bardzo świeży i naturalny.

 

Krem pozostawia delikatne matowe wykończenie i dzięki temu ja nie potrzebuję już skóry pudrować (ale przyznam, że w ogóle bardzo rzadko sięgam po puder, choć może powinnam). Jednocześnie nie wysusza, lecz nawilża, bo tak właśnie przecież ma robić.

 

I co najważniejsze, skóra po nałożeniu tego kremu jest tak pięknie wygładzona, że aż trudno w to uwierzyć. Po pierwszym użyciu zastanawiałam się, czy to może ja mam nagle taką piękną, gładką cerę, tylko po prostu wcześniej tego nie zauważyłam? Niestety jednak jest to zasługa tego kremu.

 

Dodatkowo w składzie mamy dwutlenek tytanu, który działa, jak filtr przeciwsłoneczny, zatem krem stanowi dodatkową ochronę.

 

Jak widzicie, krem dotrzymuje wszystkich obietnic danych nam przez producenta. Jest to po prostu bardzo dobry kosmetyk, który działa tak, jak należy. A poza tym jest naturalny i stosunkowo niedrogi. Spełnia wszystkie moje oczekiwania, a wręcz je przewyższa, bo początkowo myślałam, że będzie mi służył po prostu jako krem nawilżający. Okazało się, że z powodzeniem może w moim przypadku zastąpić podkład w te dni, kiedy cera wygląda trochę lepiej i nie ma większych niedoskonałości. Oczywiście sińce pod oczami, czy drobne krostki będą potrzebowały korektora, a jeśli macie większe przebarwienia, to na pewno sobie z nimi nie poradzi, ale nie wymagam od kremu koloryzującego, aby cokolwiek zakrywał, a on i tak radzi sobie świetnie z wyrównaniem kolorytu.

 

 

Nie mogę zatem nie polecać tego kremu, bo to jest bardzo, bardzo dobry produkt. Miałam w najbliższym czasie kupić krem BB Lily Lolo, ale na razie chyba pozostanę przy tym kremie Cosnature. Choć penie jednak kupię z czystej ciekawości;) Miałyście już okazję wypróbować krem koloryzujący Cosnature? Jesteście równie zachwycone, jak ja?

 

PS. Moje zdjęcia nie do końca oddają urok i efekt, jaki daje ten krem. Na pierwszych trzech mam tylko krem z filtrem. Kolejne to już krem Cosnature. Światło chyba nie było wystarczające i różnica nie jest zbytnio widoczna. Ale efekt właściwie jest właśnie taki bardzo naturalny i delikatny. A jednak poprawa cery jest widoczna (tylko może akurat nie na moich zdjęciach). Na kilku ostatnich zdjęciach mam dodatkowo rozświetlacz na policzkach i powiekach oraz tusz do rzęs, czyli taki mój prosty codzienny makijaż. Obcym (i tym, którzy nie widują mojej „gołej” twarzy) może się wydawać na pierwszy rzut oka, że w ogóle nie jestem pomalowana, a właśnie taki naturalny efekt bardzo lubię.

 

SKŁAD:

AOUA, HELIANTHUS ANNUUS SEED OIL, ALCOHOL, DICAPRYLYL ETHER, GLYCERIN, PRUNUS AMYGDALUS DULCIS OIL, CETEARYL ALCOHOL, TALC, GLYCERYL STEARATE CITRATE, ORBIGNYA OLEIFERA SEED OIL, SIMMONDSIA CHINENSIS SEED OIL, GLYCERYL STEARATE, CALENDULA OFFICINALIS FLOWER EXTRACT, TOCOPHEROL, XANTHAN GUM, PARFUM, LINALOOL, LIMONENE, CITRONELLOL, SODIUM BENZOATE, PHYTIC ACID, ZWIĄZKI ŻELAZA I TLENU naturalnie występujące minerały: CI 77491-TLENEK ŻELAZA, czerwień żelazowa, czerwonobrązowy naturalny pigment, Cl 77492 – TLENEK ŻELAZA ŻÓLTY, Cl 77499 – TLENEK ŻELAZA CZARNY, CI 77891 – DWUTLENEK TYTANU, mineralny filtr UV oraz naturalny biały pigment

 

 

 

 

 

  • AnnPacz

    Dzięki za recenzję-skutecznie mnie namówiłaś:) Z opisu bardzo przypomina mi Clinique CC krem,który właśnie mi się kończy,a którego cena jest kilkukrotnie wyższa-dlatego chętnie go wymienię na tańszy(i może rzeczywiście lepszy?) model 🙂

    • To koniecznie daj znać jak wrażenia:)

  • Gosinskyy

    chyba się w końcu na niego skuszę 🙂

    • Warto wypróbować 🙂 Ostatnio chyba nawet w Hebe bywa dostępny 😉